NIKE 2013 – Relacja dziewczyny z połamanymi okularami. (II)


(Relacja dość luźna pozwolę sobie dodać – luźniejsza niż jej pierwsza część)

06.10.2013 Cd.

 nike_2013_4

Dotarłam. Rozsiadłam się wygodnie na niewygodnym krzesełku, które od razu skojarzyło mi się z wieczorkami poetyckimi w mojej kochanej dziurze. Wspaniałe czasy młodości, dyskusji i ciekawych znajomości. (Niestety moja kariera poetki skończyła się szybciej niż zaczęła, choć na strychu, dumnie leży parę zeszytów szumnie zwanych tomami. Stanowią niewyczerpane źródło śmiechu. Niekoniecznie mojego, choć komentarze do tej tragicznej twórczości często zwalają mnie z nóg). Fakt, że tutaj było dużo mniej kameralnie (tam spotykaliśmy się w dziesięć osób, może trochę więcej), jednakże ludzie jakby podobni – może ze względu na niecodzienny, mało wulgarny język? Tonację wysublimowaną, wymuskaną? Słowa gładkie, niby żartobliwe, ale jednak nie do końca?

Możliwe.

Staruszek za mną, o którym wspominałam wcześniej zajął moje myśli na pewną chwilę, po dość donośnie wypowiedzianym zdaniu: Ja to bab żadnych nie chcę, bo mi chałupę by rozniosły. Przez to wymsknęło mi się nieprzyzwoite parsknięcie, a że starszy pan, wcale się ze swoimi komentarzami nie krył (o ta Bator, to jest niezła laska), trudno było w pełni skupić się na samej gali. Niemal, jak w domu.

Jednakże, gdy wszystkie rozmowy zamilkły na scenę wkroczyła pani Grażyna Torbicka. Jest to chyba jedna z niewielu osób telewizji, o której śmiało mogę powiedzieć, że ma klasę. Wprawdzie, jakoś często jej nie oglądam (jak i samej telewizji), ale gdy już mi się to zdarzy nic nie można jej zarzucić. Siedzi się tylko spokojnie i wsłuchuje w jej przyjemny dla ucha głos.

Tak więc słucham. Znana prezenterka informuje, że rozdanie jest organizowane od siedemnastu lat (za rok dostanie dowód), w każdą pierwszą niedzielę października. Chyba tylko mi kojarzy się to z Barbórką – bynajmniej nie mam na myśli górników. Chodzi o święto fanów WRC (jeśli ktoś się nie orientuje, jest to impreza związana z samochodami rajdowymi). Porównanie nasunęło się dlatego, że to akurat wydarzenie ma miejsce zawsze w pierwszą sobotę grudnia (W tym roku 7.12.2013, jeżeli ktoś ma chęć się wybrać, to może się zobaczymy. U mnie obecność na Karowej powoli zamienia się w tradycję), choć emocji dostarcza dużo więcej (szczególnie tym, którzy blisko stoją. W końcu zawsze jest możliwość, że kierowca straci kontrolę nad kierownicą i coś nam zrobi). Samochody i książki – wybuchowe połączenie.

Proces wyboru pozycji ubiegających się o Nike rozpoczyna się w ostatnim miesiącu roku. Następnie w maju na Warszawskich Targach Książki jest wybrana finałowa dwudziestka. Na koniec, nie wiedzieć czemu siódemka (Może dlatego, że to szczęśliwa liczba? Po jednej książce na każdy dzień tygodnia? Nie mam pojęcia) najlepszych z najlepszych przybywa (Bądź nie, jak to się zdarzyło tym razem. Mianowicie wykruszyła się pani Justyna Bargielska, ponoć obrażona poetka.) na galę. W tym roku po raz ósmy organizowaną w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego – swoją drogą przyzwoita placówka. To tyle z ważnych informacji.

Gdy pani Torbicka w skrócie przypominała, to co w sumie każdy zainteresowany wie, przez ponad pół godziny wyświetlano krótkie filmiki, które równie dobrze można było wrzucić na YouTube i oszczędzić sobie czasu. Tym bardziej, że nie powalały, wręcz (co tu dużo kryć) były nudne i w moim odczuciu niedopracowane. Sama lepszych bym nie zrobiła, ale ja się na tym nie znam. Jak sądzę organizatorzy w tak ważne wydarzenie angażują profesjonalistów, szkoda tylko, że nawet w okularach tego nie widać (wiem, bo w mieszkaniu, w końcu je założyłam i obejrzałam wszystko jeszcze raz). To samo podkład muzyczny – bardziej pobudzający jest „Anielski orszak”. Naprawdę, bez przesady. Zresztą zapewne wielu z was skusiło się na propozycję TVP2 i przekonało się o tym, na własnych odbiornikach.

Na początek tej filmikowej prezentacji poznajemy paru z przedstawicieli dostojnego jury, opowiadających, jakie to trudne zadanie spoczywa na ich barkach podczas trzy letniej kadencji. Rzeczywiście zadanie mają nie lada, chyba głównie dlatego od lat wybierają takie smętne pozycje. Nic tylko brud, syf, poniewierka, aż się ma ochotę chwycić za żyletkę po wysłuchaniu samych opisów. Oczywiście jest to ogólne wrażenie, gdyż żadna z finałowej siódemki jeszcze nie wpadła w moje stęsknione ramiona. Za to jednego z poprzednich laureatów pozwoliłam sobie wykorzystać podczas prezentacji maturalnej. Był to pamiętny „Gnój” Wojciecha Kuczoka (takimi lekturami napadłam komisję, że część nie wiedziała o czym w ogóle mówię, a było prosto i klarownie – o dzieciach).

Występ szacownego jury podsumował prof. Ryszard Koziołek (literaturoznawca):

„Nawet jeśli nasz mocny typ nie wygrał, wygrała polska literatura. Nie ma wstydu.”

Jakie to głębokie. Lepiej by wypadło, gdyby wstydliwi przedstawiciele Olimpu Nike wystąpili na żywo. To samo mogli zrobić  finaliści, ale co ja się tam znam.

Po rzeczonym jury przyszła kolej na głównych zainteresowanych dzisiejszym wieczorem. Żeby było sprawiedliwie, w kolejności alfabetycznej. Jako pierwsza na filmiku pojawiła się nasza wielka nieobecna, pani Justyna Bargielska opowiadając o swoimi tomiku, a właściwie tomie poetyckim „Bach for my baby”. Po pierwsze tytuł angielski, w konkursie promującym polski (w sumie twórczość zdolnych Polaków) jakoś mi nie leży (przecież „Bach dla mojego dziecka” też dobrze brzmi, chyba, że chodziło o kawalera, wtedy zrobiłoby się jakoś dziwnie). Po drugie nawet, jakby mi za darmo ktoś dał to dzieło literackiej finezji, palcem bym nie dotknęła, po tej prezentacji – autorka mówi, że występuje tam seks, przemoc, seks i przemoc, słyszałam jeszcze słowo menstruacja. Wszystko to przy małej dziewczynce – jakaś metafora? Niewinne i zbrukane w jednym? Stare i młode w korelacji? Nie wiem, ale mój gust „artystyczno – czytelniczy” poczuł obrzydzenie. Dziękuję, postoję.

Potem na ekranie pojawiła się laureatka tegorocznej edycji Nike, pani Joanna Bator. Po samej wypowiedzi dochodzę do wniosku, że nagroda trafiła w dobre miejsce. Była jedną z najsensowniejszych, przy tym na tyle ciekawa, że miałam czelność zanotować sobie parę interesujących słów na temat procesu tworzenia „Ciemno, prawie noc”. Szczególnie, jedno zdanie okazało się bardzo na czasie:

„Polacy czytajcie książki”

Ha! Słucham wybitnej pisarki, może jeszcze będą ze mnie ludzie…

Później zaczyna się robić groźnie. Poznajemy Kaję Malanowską, która swojego czasu miewała ostre zjazdy, paranoje, schizy i depresję. Wszystkie wspomnienia związane z ciężkim okresem tejże choroby spisała w książce „Patrz na mnie Klaro”. Uwaga – w książce występują blogerzy (blogerki), w stopniu bardzo znaczącym, może być ciekawie.  Choć ja wolę być ostrożna. Autorka zdradziła, iż jej mąż (ponoć Redaktor-Superman) „brutalnie wywalał po pięćdziesiąt stron” radosnej twórczości finalistki.

Pani Grażyna Torbicka tak skomentowała, to drastyczne wyznanie:

„Zdecydowanie lepiej wyrzucić pięćdziesiąt stron, niż męża z domu.”

Urocze.

Następnie pojawiła się kolejna, równie mroczna czwórka: Igor Ostachowicz z „Nocą żywych Żydów”, Maciej Sieńczyk z „Przygodami na bezludnej wyspie” (komiksów niestety nie lubię, ale autor zyskał sobie moją sympatię), Katarzyna Surmiak-Domańska z „Mokradełkiem” (koniecznie muszę przeczytać) oraz Szczepan Twardoch z „Morfiną”, która tak bardzo spodobała się czytelnikom „Gazety Wyborczej” , że aż przyznali jej Nagrodę Czytelników”.

Potem był moment, który mnie zauroczył – jakże by inaczej? Kogo by nie oczarował głos Roberta Więckiewicza miękko toczący się po sali? Bajka moi mili, czysta poezja.

nike_2013_1

Joanna Bator to pisarka, publicystka, felietonistka „Gazety Wyborczej”, jurorka międzynarodowej Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. Publikowała w „Twórczości”, „Czasie Kultury”, „Tygodniku Powszechnym”, „Bluszczu”, „Kulturze i społeczeństwie”. Autorka prac naukowych, esejów, powieści i opowiadań.

Chwilą kompromitacji (może nie dużą, ale jednak rażącą) okazał się krótki, a jednak zapadający w pamięci występ pana Adama Michnika. Biedaczkowi gala o tematyce literackiej pomyliła się z mównicą polityka i Smoleńsk mu się w kieszeń zaplątał.

Ogólnie rzecz biorąc, całe zdarzenie odbieram bardzo pozytywnie – w końcu nie codziennie człowiek siedzi sobie tak blisko wzniosłych umysłów naszego świata kultury. Przyjazna atmosfera, nutka oczekiwania i ciekawości… tylko wykonanie techniczne kulało… może impreza osiemnastkowa będzie lepiej dopracowana? Może nawet trochę optymistycznych lektur wpadnie w oko szacownej komisji? W końcu pełnoletniość kończy się tylko raz. 

Reklamy

6 thoughts on “NIKE 2013 – Relacja dziewczyny z połamanymi okularami. (II)

    • Uskrzydlający komentarz 🙂 Troszkę się bałam ponieść pisaninie własnej – wiadomo, jakie potem mogą być skutki (nie zawsze pozytywne), ale widzę, że było warto, chociażby dla Twojej opinii 🙂
      W TV rzeczywiście nie pokazali klasy, Z mojej strony, wyglądało to tak, jakby wzniosłe umysły zapomniały, jak się żartuje i czym jest humor… może jeszcze da się ich naprawić? Mam wielką nadzieję, że tak 🙂

    • Na to nie wpadłam ! Mało co z łóżka nie spadłam 😀 Z drugiej strony, chyba pójdę zapłakać, może nad jakąś rzeką, bo właśnie moja nadzieja poszła się rzucić z okna 😦 🙂

    • O jejku! Moja twarz w TV? Pomysł zaskakujący, ale godny przemyślenia… choć z drugiej strony nie wiem, jaką tapetę musieliby mi nałożyć, żeby taki japiszon się przyjął 😀 Bardzo dziękuję za taką zaskakująca , a zarazem przyjemną opinię 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s