(3) „Trafny wybór” J. K Rowling


„REALIA”

Rowling_Trafny_wybor_500pcx

Tytuł oryginału: The Casual Vacancy
Data wydania: 2012
Wydawnictwo: Znak
ISBN: 978- 83-240-2146-8

Premiera książki miała miejsce już jakiś czas temu. Od tego momentu czytałam wiele opinii na jej temat. Jedni uznają, że jest naprawdę niesamowita, wspaniała. Drudzy z kolei nie są do końca przekonani do powieści: marząc o kolejnym Potterze, nie mogą się pogodzić z tym, że autorka Hogwart zostawiła już za sobą. Przyszedł czas na J.K Rowling ponoć piszącą z myślą wyłącznie o dorosłych czytelnikach, zajmującą się światem mugoli, do bólu obnażającą ich prawdziwe oblicze oraz nie dającą nadziei na szczęśliwie wygraną walkę ze złem – bo cóż o nim stanowi w „Trafnym Wyborze”?

Pagford. Mała, nudna mieścina, jak ich wiele w całym świecie. Jest szkoła, kościół, przychodnia. Jest elita, klasa bardzo niska, poniżenie, perfidia, pogarda, wyższość, plotkarstwo, pozory… jeden wielki kocioł obłudy, z którym można się spotkać  praktycznie wszędzie – może poza bezludną wyspą.

Jedynym światełkiem w tunelu dla tego miejsca jest Barry Fairbrother (nazwisko dość sugestywne), walczący o dzieci na których inni już dawno postawili kreskę, wyrok odtrącenia, skazanie na rynsztok. Mężczyzna dający szansę cichym i pogardzanym, walczący w służbie swojej małej ojczyzny, często na rzecz żony i własnych pociech. Pech sprawia, że ta gwiazda dobroci umiera pozostawiając po sobie przypadkowy wakat (jak powinien dosłowniej i trafniej brzmieć tytuł powieści) w radzie miasteczka.

Od tego momentu zaczyna trwać cicha walka o stanowisko pomiędzy tymi, dla których zmarły był idolem, a tymi dla których stanowił zagrożenie i budził niechęć (nawet najlepszym się zdarza). Każdy zaś pragnie fotela przewodniczącego dla własnej korzyści, mając w głębokim poważaniu obywatelskie powołanie do służby bliźniemu. To właśnie stanowi główną oś powieści, jednakże nie jest naszą wisienką na torcie. Przecież, biorąc to na zdrowy rozum – kto chciałby czytać o bitwie, jakiś tam maluczkich z dziury zabitej dechami? To tylko mały haczyk, na którym budowane są fundamenty. Prawdziwą esencję powieści stanowią jej nietuzinkowi, poniekąd okrutni i samolubni bohaterowie.

Początkowo ich mnogość może doprowadzić do lekkiego mętliku w głowie: raz myślimy jak nie radząca sobie z synem pani pedagog, potem jak super laska Gaia, zakompleksiona dziewczyna Sukhinder, bezduszny Fats, zagubiona pani doktor Parmider czy Krystal – jedna z niewielu pozytywnych postaci w tej powieści, skazana na najgorszy los.

Jednakże to tylko wstępne niedogodności, później jest co raz lepiej. Oswajamy się z pięknymi widokami Pagford, nie mogąc się nadziwić ile zła i chytrości może skrywać to miejsce. Czerpiemy łychami z ironicznego poczucia humoru krążącego między zdaniami, płaczemy gdy wymaga tego sytuacja i dość często w skrytości ducha odnajdujemy  siebie samych…

Nie ukrywam, że książka pewnie nie trafiłaby do mnie zbyt szybko (choć i tak się ociągałam, w końcu to już ponad rok od premiery), gdyby nie nazwisko autorki – co pewnie przyzna każda osoba wychowana na Harry’m Potterze i nie tylko. Co tam okładka, promocja włażąca czytelnikom na głowę bardziej niż hipermarkety przed świętami Bożego Narodzenia, skoro naprawdę liczy się sentyment, ciekawość i chęć sprawdzenia możliwości znanej pisarki. Z góry nastawiona na powieść zupełnie odbiegającą od przygód młodego czarodzieja nie zawiodłam się, ba! „Trafny wybór” jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że na panią Rowling zawsze można liczyć.

To co stanowi o sile tej książki to nie tylko plastyczny język, dzięki któremu widzimy idealnie wypielęgnowane Pagford, czarny humor momentami zbijający z tropu czy samolubne zapędy na stanowisko radnego osób, które w żadnym razie nie są do tego powołane.

Dla mnie o kunszcie autorki stanowi wyczucie każdego bohatera, nadanie mu realnych kształtów, uwypuklenie cech charakteru, nie koniecznie do końca ujawnianie motywów danych działań, a przy tym mistrzowskie zapanowanie nad całością tak, aby nie zrobił się z tego kogel – mogel, ale wartościowa książka wielowątkowa.

Pisarka z równą łatwością kreuje podstarzałego sklepikarza, adwokata, kurę domową czy nastolatka z problemami, żadnemu z nich nic nie ujmując. Zgadzam się z opiniami, iż powieść jest w pełni dopracowana, trudno temu zaprzeczyć. Autorka stworzyła  książkę, w której każdy z naprawdę wielu bohaterów nie jest papierową marionetką z podziału dobry – zły, wręcz przeciwnie to ludzie których można spotkać na ulicy, w szkole czy na przystanku.

Oprócz bohaterów pani Rowling doskonale oddaje nam środowisko w jakim żyją. Szkoła, wiadomo blanty, szlugi (papierosy), alkohol ukrywany po kątach, wagary, niszczenie słabszego, szukanie idola, podział na super lachony i wstrętne paszkwile… polska szkoła od angielskiej, jak widać niczym się nie różni oprócz samego systemu nauczania. W sklepie pogaduchy starych plotkar na tematy bieżące, o co ciekawszych i bardziej skandalicznych wybrykach mieszkańców, przeplatane dyskusjami o przepysznej wędlinie. W przychodni uparci pacjenci z katarem, a w domu… dom stanowi oczyszczenie, jest miejscem gdzie opadają wszystkie pozory, to za jego oknami nasi bohaterowie pokazują na co naprawdę stać ich zaściankowe umysły.

Zadziwia też miejsce, w którym autorka zawarła prawdziwą okruszynę dobra – trudno o więcej w tej powieści, z której pesymizmem powiewa na kilometr  (bądź też bardziej adekwatnie do brytyjskich klimatów: na milę). Pisarka nie umieszcza go w przytulnym domku na uboczu, gdzie wesoło kwitną herbaciane róże, a na kolację pija się kubek kakao (no, może mała szczypta znalazła by się w postaci Sukhvinder). Rowling na swoją ostoję prawdomówności i otwartości w działaniu (o prawości raczej nie ma co marzyć) wybrała Krystal – córkę narkomanki i ojca niewiadomego pochodzenia, dziewczynę z twardym charakterem, pyskatą jadaczką, złymi ocenami i małym bratem, którego kochała najbardziej na świecie – co jej z tego przyszło?

Początkowo zakończenie z lekka psuło mi całość. Skończenie tym, czym się zaczęło miało swój cel. Pokazało różnicę oraz podobieństwo odejścia, jednakże wzbudziło pewien niedosyt, rezygnację, jednocześnie pozostawiając ważne przesłanie, a może starą prawdę, na którą nie mamy wpływu?

Rowling wyraźnie nam mówi, że takie własnie jest życie – czy tego chcesz czy nie, nawet największa tragedia nie zmieni naszej natury. Oczywiście  na chwilę zmusi rozum do zastanowienia, duszę (może) do wyrzutów sumienia, ale i tak w końcu wrócimy do punktu wyjścia… choć jest też miejsce na wyjątki, te wybitne jednostki będące światełkami, takimi Bary’ mi po trochu egzystującymi dla siebie, po trochu dla świata.

 Czytajcie moi drodzy, bo warto. Ci którzy mają swoje własne uprzedzenia, jakiś hamulec przed tym, co czyta każdy, boją się, że to chwyty marketingowe czy inne temu podobne bzdury, mam nadzieję że pokonają własne obiekcje i zaznajomią się z lekturą, koło której nie warto przechodzić obojętnie.

Ewentualnie obejrzą serial, którego premiera ponoć zbliża się wielkimi krokami… zapewne kolejna ekranizacja rozdzierająca kruche serce czytelnika.

Moja ocena: 5/7

Reklamy

2 thoughts on “(3) „Trafny wybór” J. K Rowling

    • Jest mi z tego powodu niezmiernie przyjemnie (powinno być miło, ale to słowo zrobiło się ostatnio trochę obślizgłe). Własnie czuje małe motylki w brzuchu, super uczucie, gdy ktoś cię doceni 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s