Wierszokleta (II)


O sztuce interpretacji

poeta-z-piorem

Autor: Pan Artur Kotwa (I)

Jak już od starszych zaczęliśmy, to trzeba temat ciągnąć dalej. Lat tysiące wstecz, interpretować wiersz było stokroć łatwiej niż teraz. Zaraz nasuwa się pytanie zjawiskowe i jednocześnie zaskakujące w swej prostocie: Dlaczego?

Dlaczego trudno jest interpretować współczesnych poetów?

Uwaga, tutaj pojawia się odpowiedź wybujała, jak moje dziecięce marzenia o byciu tajną agentką: Bo się nie odkrywają. Gdy czytamy „Elegię o… [chłopcu polskim]”, wiemy, że napisał ją prosty Baczyński, mówiący o trudnej wojnie. Troszkę okrasił metaforą, nacechował emocjami, że aż łzy płyną i nie znęcał się nad czytelnikiem niezrozumiałym bełkotem. Gdy czytamy Mickiewicza, to wiemy, że będzie tęsknota, bo z kraju go wygnano, wiemy że będzie nawoływanie do działania i walki, gdyż Polski na mapie wtedy ze świecą trzeba było szukać i to bez skutku. Jasne, proste a przy tym piękne i dosadne.

Dzisiejszy Romuald Filip Anastazy de Gruszka daje nam samo pokrętne nazwisko, które z góry zapowiada nie tylko ciążki orzech, ale już kamień do zgryzienia. Zęby pękają, mózg paruje, wiec się człowiek zniechęca i z poznawania poezji rezygnuje, często na zawsze. Szkoda, bo wśród tych Gruszek na wierzbie czają się perełki bielsze niż uśmiechy celebrytów.

Nie mówię oczywiście, aby do każdego wiersza dołączony był pełen życiorys wraz z przebytymi chorobami i urazami, ale nie zawadzi poinformować czytelnika, o czym człowieku piszesz. Polityka, złamane serce, uroki pogody, tęsknota, marzenie, pani Jadzia ze spożywczaka? Jeżeli już wychodzi się do ludzi ze swoim wychuchanym tworem warto pamiętać o tym, że oni nie siedzą w naszej głowie i pod zbitkiem często przypadkowych, natchnionych wyrazów mogą się zagubić. Troszkę zboczyłam z tematu, bo przecież miało być o interpretacji, a nie tworzeniu.

Wbrew utartym stereotypom, gnębieniu przez nauczyciela, który co innego mówił, a co innego wymagał, raczej nie powinno nas obchodzić co autor miał na myśli (choć w moim przypadku pokusa często bywa wielka i zastanawiam się długo, póki poziom irytacji nie sięga czerwonej kreski) – jego sprawa, czy myślał o Kasi, Zosi czy gnijącym ziemniaku.

My mamy po wierszu podróżować, wczuwać się w swoje emocje, które pojawiają się podczas jego czytania. Poezja w porównaniu do prozy to sztuka poznawania samego siebie, odkrywania uczuć i pięknych słów. Wcale nie musicie wiedzieć co to jest anafora, antyteza, onomatopeja, personifikacja czy setki innych zabiegów stylistycznych, żeby poczuć prawdziwą poezję – choć oczywiście znajomość tych terminów nie zawadzi, jeżeli lubicie wszystko rozkładać na części pierwsze. Wtedy załączamy tryb duchowo – matematyczny, gdyż niestety matematyka, też ma tu swoje trzy grosze. Jak i w całym języku polskim, na moją zgubę i niedolę wszelką. 

Żeby dobrze wczuć się w tomik potrzeba trochę czasu, ciszy i spokoju (może być nawet święty). Ja nad jednym wierszem siedzę z godzinę, przy muzyce – bardzo ważny element czytania poezji – która nastraja i uciekam myślami z małego mieszkanka do wielkiego świata, jaki oferuje mi poeta. Jeżeli mnie wzruszy, coś odblokuje, słowem wywoła katharsis, jestem sprzedana i wierna niczym przysłowiowa psina. Rzadko się to zdarza, dlatego każdego autora, któremu się taki zabieg udaje cenię stokrotnie bardziej niż dobrego prozaika.

Jak pisałam wyżej, nie musimy znać nazw wszystkich zabiegów poetyckich, jednakże dobrze co nie co o nich wiedzieć, żeby orientować się czego w wierszu nie lubimy, bądź czego wręcz maniakalnie poszukujemy. Może razi was personifikacja? Drażni was autor ze zboczeniem w stronę dźwiękonaśladownictwa (nic tylko by stukał, pukał, albo kapał)? Wolicie gdy wiersze mają swój dobrze wypracowany rytm (tutaj właśnie pojawia się jedyna forma matematyki, jaką potrafię znieść), o dreszcz rozkoszy przyprawiają was rymy, piękne metafory albo rymów nie ma wcale, utwór jest biały jak śnieg, niby nic się kupy nie trzyma, a jednak po chwili wszystko nabiera sensu?

Nie potrzeba dużo czasu, ani nawet energii żeby się w tym wszystkim rozeznać. Jedyne co trzeba zrobić to… otworzyć się na słowa. I już.

Nie musicie też daleko szukać. Jeżeli kontaktu z poezją nigdy nie mieliście polecam zacząć od klasyków, jednakże wcale nie musicie męczyć się z teksem sprzed epoki kamienia, w skupieniu godnym Einsteina. Nawet kartka z tekstem nie będzie wam potrzebna, gdyż najwięcej poezji kryje się w… muzyce.

Poezja z muzyką w jednym stały domu…

czyli co mam świat oferuje, aby łatwiej wczuć się w wiersz.

Na początek uderzymy w coś spokojnego, czego lud zapewne w większości może nie znać – bynajmniej masa,  z którą przyszło mi obcować. Wśród różnych rodzajów wyrażania swej myśli poprzez muzykę i słowo istnieje jeden naprawdę wyjątkowy: poezja śpiewana. Cóż to za twór kosmiczny?

Jest to nic innego, jak wiersze, które się śpiewa. Odkrywcze i zaskakujące, musicie przyznać. Choć jest to zajęcie, które nie sprawi, że wykonawca znajdzie się na pierwszym miejscu list „Hitów wszechczasów”, na jego koncertach nie pojawiają się tłumy chichoczącej młodzieży, kokosów też pewnie z tego zabójczych nie ma, to entuzjastów można znaleźć wielu. Siedzą w zaciszu swojego domostwa, kiedy wszyscy krzykacze pójdą gdzie pieprz rośnie (albo do łóżka). Nasłuchują chwilkę, sprawdzają jakość ciszy. Gdy wszystko jest w pełnym porządku włączają sobie dajmy na to Jarosława Chojnackiego. On to umie zaczarować głosem, w szczególności gdy śpiewa moją ukochaną „Noemi”:

Już północ zwęziła jasność  myślenia
Muchy cmentarz odnalazły  w kloszu
Błagałem przyleć profesorko milczenia
I zabij chciwe sny, o listonoszu

Gdy przylecisz, Noemi
Raj stworzymy na ziemi
Raj stworzymy na ziemi
Mój aniele
Noemi

Nie jest prawdą, że umarli umierają
Choć nad materią dogasa ogarek
To Bóg ze skrzynek pocztówki wybiera
By sprawdzić naszą wypłowiałą wiarę

Gdy spłyniesz święta z kręgów nicości
Hinduskie nagle zapachną kadzidła
I rdzawe kleszcze mojej samotności
Niechcący złamią twoje srebrne skrzydła

Gdy przylecisz, Noemi
Raj stworzymy na ziemi
Raj stworzymy na ziemi
Mój aniele
Noemi

I sobie bliscy, i sobie jedyni
O świcie w horyzont pójdziemy razem
Żeby odnaleźć w sercu pustyni
Źródło, gdzie można zbudować oazę

Nie odlecisz, Noemi
Raj stworzymy na ziemi
Raj stworzymy na ziemi
Mój aniele
Noemi

Pięknie, prawda? Pewnie, ze tak, w szczególności, gdy bardzo potrzebujemy otoczyć się czymś pobudzającym duszę. Żeby Chojnackiemu nie było smutno pałętać się samotnie po tym poście, przyprowadziłam mu kolegę. Niektórzy zapewne już domyślają się cóż to za postać. Pochodzący ze Starachowic (czyli miejsca, dzięki któremu ominęły mnie kiedyś trzy trudne testy), absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, wykonawca przynajmniej jednej radiowej nutki, prowadzonej przez pewnego pana o prostowanych blond włosach (teraz ma kręcone i brązowe), znanego z klaskania. Jej akurat wam nie będę pokazywać, bo każdy ją zna, nawet jak nie chce to i tak kojarzy. Wykonawcą, który dołączy do pana Jarosława, jest Janusz Radek ( w tym momencie wiele pań wzdycha. Wiem też tak mam). Żeby nie było za radośnie, wczuwamy się dalej, natychamy i słuchamy co też się stanie, kiedy popłynie „Wielka woda” :

I popłynęła nagle
wielka, ciemna woda,
jakby ktoś winy nasze
spłukać chciał do cna.
Po wsiach i miastach,
parkach i ogrodach,
niby kosmiczna wielka łza.
A przecież mówią, że gdy lato to pogoda.
Pęcznieją sady i żywicą pachnie las.
A popłynęła nagle
wielka ciemna woda
i stanął zegar,
ruszył czas.

Dlaczego my?
Dlaczego tutaj?
Czemu tak?
Pytamy ciągle
jak pytają małe dzieci.
A odpowiedzi brak,
a odpowiedzi brak,
bo to jest wielka
tajemnica rzeki.
A odpowiedzi brak,
a odpowiedzi brak,
bo to jest wielka
tajemnica rzeki.

I popłynęła nagle
wielka ciemna woda.
Jakby ktoś winy nasze
spłukać chciał do cna.
Po wsiach i miastach,
parkach i ogrodach,
niby kosmiczna
wielka łza.
I chociaż ponoć już
o gwiazdach wszystko wiemy
i coraz dalej
wybiegamy w swoich snach,
to tak naprawde
wcale nie umiemy
odpędzić chmury,
co nadciąga nad nasz dach.

Dlaczego my?
Dlaczego tutaj?
Czemu tak?
Pytamy ciągle,
jak pytaja małe dzieci.
A odpowiedzi brak,
A odpowiedzi brak,
a odpowiedzi brak,
bo to jest wielka
tajemnica rzeki.
A odpowiedzi brak,
a odpowiedzi brak,
a odpowiedzi brak,
bo to jest wielka
tajemnica rzeki.

Ale  się  przyjemnie zrobiło. Do full wypas trójki moich mega wykonawców dołączyć możemy jeszcze Michała Bajora, ale jego sami szybko znajdziecie. Ja chciałam wam wskazać na jeszcze inną, również muzyczną formę przekazu poezji. Część osób może być bardzo zdziwiona, zniesmaczona, obrażona, rozbawiona, a nawet zadowolona, bo oto przyszedł czas na formę, która jest przez wielu pogardzana, przez młodzież uwielbiana, przez rodziców uznawana za źródło wielu problemów wychowawczych. Mowa oczywiście o muzyce, której imię brzmi…

RAP

Główny nośnik przekleństw, nienawiści do policji, palenia marysieńki tudzież spożywania mocnych trunków. Często z wydźwiękiem szowinistycznym, bez ładu i składu. Często, jednak nie zawsze. Tutaj też możemy spotkać perełki ukryte skrzętnie w sejfach taktu i wyczucia, dobrego przekazu i nauki dla młodych, którzy czerpią garściami głupotę, wrzucając mądrość do piwnicy, żeby z ziemniakami zimę przeczekała.  Uderzam w pokolenie dzisiejszych uczniów szkół gimnazjalnych oraz średnich, bo to do nich najbardziej ta muzyka trafia i żadne gadanie raperów, że oni tworzą dla dorosłych (szczególnie, jak ma taki jeszcze mleko pod nosem – dorośli na pewno cię wysłuchają, aha.) do mnie nie przemawia. Niech wyjdą na ulicę (choć przecież ideowo z niej właśnie są) i zobaczą, jak młodzież odbiera ich sztukę. Da się to określić jednym słowem: dosłownie. Młodzi nie interpretują, tylko łykają tekst, jak leci, a potem po wysłuchaniu takie Słonia, wielu słabych ląduje w garażu na linie, bo przecież w piosence tak było. Tego uczy psychorap, ale dzisiaj nie o tym. Trzy oddechy na uspokojenie. Lecimy dalej.

Skoro już w polskim grajdołku siedzimy nie będę wymieniać poszczególnych zasłużonych, bo gęsty las by się z tego utworzył. Jednakże warto wspomnieć o pewnej ciekawej inicjatywie grupy producenckiej WhiteHouse, która powołała do życia w 2009 roku  album  „Poeci”. Znajdują się na nim hip-hopowe wersje wierszy znanych i cenionych poetów takich jak Asnyk, Mickiewicz, Kaczmarski czy wspominany w tym roku Tuwim. Wykonania tego projektu podjęli się między innymi Peja, Sokół, Trzeci wymiar, Fukus czy O.S.T.R. Uważam, iż jest to świetny pomysł na zarażenie poezją młodych, w końcu znajdą tutaj wielu cenionych przez nich wykonawców. Również starszy słuchacz i entuzjasta odnajdzie w tym projekcie coś dla siebie. Posłuchajmy na przykład „Reduty Ordona” Adama Mickiewicza, wykonanej przez Trzeci Wymiar:

Albo „Pijaka” Jacka Kaczmarskiego, którego podjął się Peja:

Przyznacie, ze artyści wykonali kawałek dobrej roboty. Także dużo ich własnych tekstów ma w sobie nośnik poetycznych uniesień. W rapie często występują liczne metafory, przemyślenia i dające kopa w sumienie słowa. Wystarczy troszkę się wysilić i posłuchać.

Tupac Amaru Shakur (1971-1996) (II)

Jednakże najbardziej znanym i uznawanym na całym Świecie poetą – raperem jest Tupac Shakur. Nie da się ukryć, że w swoim krótkim acz intensywnym życiu zdążył się zapisać w sercu wielu fanów, których wciąż przybywa. Oprócz muzyki, zajmował się również aktorstwem, swojego czasu ćwiczył nawet balet (balety imprezowe również nie były mu obce), bardzo dużo czytał, bolała go trudna sytuacja w jakiej znaleźli się ludzie czarnoskórzy. Realia w jakich przyszło im bytować były godne pożałowania i uwagi, dlatego też wrażliwy na otoczenie 2pac opisywał co mu leży na wątrobie. Nie brakowało mu przy tym tupetu i siły charakteru, która poniekąd przyczyniła się do jego przebicia w świecie glansu i rozgłosu. Wokół jego osoby krąży również legenda, jakoby nie umarł, ale ukrywa się, by powrócić wraz ze swoimi 44 urodzinami. Fani doszukują się znaków w jego muzyce, liczbach, pogodzie, fascynacji Machiavellim… osobiście wydaje mi się to zbyt wydumane, a nawet dające ujmę tej charyzmatycznej postaci, gdyż ten raper nie należał do ludzi, którzy siedzą cichutko i wyczekują. Jego znakiem rozpoznawczym było szybkie działanie. Pomimo bujnego życia, był on orędownikiem pokoju w miejscu, gdzie prym wiodła korupcja, narkotyki i najgorsze dewiacje naszej cywilizacji. Swoją muzyką potrafił przyciągnąć nawet Jana Pawła II, za sprawą za pewne znanej wam nutki „Changes”:

 Oprócz pisania tekstów raperskich, znany jest również tomik poetycki Tupaca pod  tytułem „Róża, która wyrosła na betonie”. Oto jeden z wierszy, który się w nim znalazł:

RÓŻA, KTÓRA WYROSŁA NA BETONIE
Czy słyszałeś o róży, która wyrosła ze szczeliny
w betonie
Wbrew prawom natury nauczyła się chodzić
nie mając nóg
Zabawne jest też to, że marzeniom zawdzięcza
umiejętność oddychania powietrzem
Niech żyje róża, która z betonu wyrosła
i o którą nikt się nawet przez chwilę nie troszczył! (*)

W tym wypadku interpretacja nie powinna przysporzyć wiele problemów. Jeżeli nie zaznajomiliście się jeszcze z  twórczością Tupaca, polecam jak najszybciej to nadrobić – warto.

Dzisiejsi poeci na kartach tomików

Przedstawieni wyżej artyści łączący muzykę z poezją mogą stanowić wspaniały prolog przed wniknięciem do świata słów zaklętych na papierze. Moim zdaniem to zdecydowanie jeden z najlepszych pomysłów, aby taką sztukę polubić, a nawet się w niej zakochać. Jak już pisałam Świat zalewa fala takich typków, jak Romuald Filip Anastazy de Gruszka. Jak uniknąć kontaktu z utworami, które sami z powodzeniem tworzyliśmy w szkole podstawowej? Podczas czytania oczywiście, dlatego też już nie długo i umie pojawi się szereg recenzji mówiących o poezji i dobrych poetach. Nie bójcie się interpretować i bawić słowem wraz z artystami.

Zapraszam 🙂

Materiały:

(I) – http://www.artkruk.cba.pl/rysunek/poeta-z-piorem.jpg

(II) – http://userserve-ak.last.fm/serve/_/82250/2Pac.jpg

(*) http://www.smutna.e-blogi.pl/komentarze,12506.html

 

Reklamy

4 thoughts on “Wierszokleta (II)

    • Gruszka, to taki goguś co myśli, że umie bo mu mama powiedziała, a tata pieniążki dał żeby zabłysnął synuś wielką gwiazdą, którą w rzeczywistości nigdy nie był, bo talentu zero dostał.
      Powinniśmy zrobić taką nagrodę, nawet Internetową 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s