(10) „Rok w Poziomce” Katarzyna Michalak


„Wymarzony domek”

rok-w-poziomce-b-iext3660040

Tytuł oryginału: Rok w poziomce
Data wydania: 2010 rok
Wydawnictwo: Wydawnictwo M.
ISBN:978-83-08-04542-8
Liczba stron:365

Panowie, ostrzegam książka przeznaczona dla babeczek. Fanów pani M upraszam o nie oburzanie się.

Katarzyna Michalak podbija serca romantycznych marzycielek. Daje im na tacy to, co roją sobie tuż przed snem. Bez opamiętania i jakichkolwiek hamulców. Przyznaję szczerze, że przy pierwszej lekturze, zauroczyła mnie na amen. Na moje lica wstępowały rumieńce, oczy świeciły się niemal, jak pod wpływem gorączki, a głowa uderzała o różne słupy, tak byłam rozkojarzona.

Niestety po początkowym wybuchu entuzjazmu, stopniowo  i dość intensywnie rozpadł się on na kawałeczki. Najpierw dostałam mocnego kopa od „Nadziei” – takiego nagromadzenia wybujałych fantazji, naiwności i rozdupczenia, głowa moja znieść nie mogła (robienie z kur… rozwiązłej studentki, ofiarę losu to już przesada), moją nadzieję na dobry kawałek relaksującej lektury sromotnie rozwiało zakończenie. Matko i córko, chyba na okładce złe nazwisko podali, pomyślałam nie do końca przekonana.

Jednakże z racji tego, że jestem wyrozumiała i pełna dobroci niczym macocha Królewny Śnieżki, mówię sobie: a przeczytam coś jeszcze. Raz się nadziałam, raz byłam zadowolona… to do trzech razy sztuka.

Dużo osób zachwalało „Rok w Poziomce” to wzięłam. Szału nie ma, ale „Wiśniowym Dworkiem” nie jest.

Ewa ma trzydzieści parę lat, mieszka w kawalerce, nie ma pracy i perspektyw. Za to ma pragnienie posiadania własnego domku. Dlatego też prosi o pożyczkę swojego kolegę, w którym rzecz oczywista się podkochuje. On jej pomaga, daje kasę i pracę. W międzyczasie Ewa notuje kursywą swoje spostrzeżenia na temat każdego bieżącego dnia oraz swojej bujnej przeszłości. Kumpel znajduje laskę swoich marzeń. Aby Ewie nie było smutno autorka i jej wciska chłopa. Nie byle jakiego: wyrozumiały jest, przystojny, zawód ma ciekawy i kocha bardzo naszą główną bohaterkę.

Co raz bardziej utwierdzam się we  wniosku, że pani Michalak, tak samo jak Nurowska jest pisarką jednego schematu. Tyle, że druga z nich do swojej bohaterki z pięcioma facetami, za każdym razem dorzuca zupełnie inną fabułę, przez co jej książki są takie ciekawe – tylko co jakiś czas trzeba odpocząć, gdyż co za dużo to nie zdrowo. Za to pierwsza, dość że oś powieści zawsze obraca wokół ukochanego domku na wsi (który ze względów ekonomicznych jest bardziej przekleństwem niż dobrodziejstwem), to jeszcze stwarza bohaterki nijakie, skupione na sobie i grządce z warzywami. W „Wiśniowym Dworku”, jako że był moim pierwszym spotkaniem z twórczością pisarki, miało to jakiś polot, było inne, ożywcze. Niestety przy każdej kolejnej powieści, czuję znużenie, bo wiem, że główna postać skończy prawdopodobnie jak ta z poprzedniej książki.

To co ratuje powieści pani Michalak to humor. Jest go dużo, czasami powiewa sztucznością, jak tanimi perfumami w autobusie, gdy nadejdzie dzień targowy, ale cieszy.

Dialogi poprawne, ani grzeją, ani ziębią. To samo z opisami rzeczywistości otaczającej bohaterkę, są dobre, ale trochę takie wymuszone, nijakie. Tak samo, jak fabuła pokrywają się z tymi umieszczonymi w innych powieściach.

Podoba mi się podział na narratora trzecioosobowego, który opisuje nam teraźniejszość oraz pierwszoosobowego, czyli Ewę piszącą pamiętnik. Poprzez taki zabieg łatwiej się do niej przekonać, co wcale nie jest takie proste. Choć bardzo w tym pomaga wygląd dziewczyny, która ponoć do pięknych nie należy – w końcu ile razy mamy w powieściach dla kobiet, do czynienia z prawdziwymi szaraczkami?

Jeżeli już autorka, tak bardzo lubi puszczać wodze fantazji powinna dać bohaterom okazję do pełnego spontanu. Niestety całkowicie go ograniczyła przez wbijanie w akcję „tej Michalak”. Strasznie mnie to irytowało i budziło duży niesmak. Wciąż się krzywię na samą myśl. Miało być fajnie, dowcipnie i zaskakująco, a wyszło jak niespełnione obietnice polityków.

Dopóki nie wzięłam się za pisanie tego wpisu, nie wiedziałam jak marnie w moich oczach wypadł „Rok w poziomce”. Jego największym atutem jest wartka akcja, dzięki czemu szybko przedzieramy się przez gąszcz szalonych (złotych) myśli Ewy ( popołudnie plus ¼ wieczoru wystarczą, aby wszystko przeczytać) oraz okładka – urocza jest. Niestety  to książka bardzo nijaka, w pamięci na długo nie zostanie, jednym zdaniem – jak naprawdę ci się nudzi, to czytaj.

Moja ocena: 3/7

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

polacy nie gęsi

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s