(11) „Takie buty z cholewami” Szewach Weiss


„Izrael zaczął się w Polsce”

0000374_takie-buty-z-cholewami_300

Tytuł oryginału: Takie buty z cholewami
Data wydania: 2012
Wydawnictwo: Wydawnictwo M.
ISBN: 978-83-7595-369-5
Liczba stron: 237

W codziennym pędzie, niektóre ważne sprawy umykają, błądząc sobie w wszechświecie. My biedni maluczcy, nieświadomi tego co działo się te pięćdziesiąt lat temu, dalej chodzimy do sklepów, pracy, czasem odwiedzimy babcię, która może mieć w zanadrzu ciekawą historię. Jeżeli nie z czasów II Wojny światowej, to przynajmniej co nie co wie o komunie. Niestety, musimy zrozumieć, że staruszka nie lubi do tych makabrycznych chwil strachu i terroru wracać. W ten sposób trafiają do nas wiadomości kilka tysięcy razy poddane obróbce przez polityków szczególnie tych krajów, które o zbrodniach swoich przodków chcą zapomnieć. Najlepszym sposobem, jest oczywiście zrzucenie winy, na inny naród, najlepiej ten gdzie wszystkie świństwa dochodziły do skutku.

Na szczęście są tacy ludzie, jak Szewach Weiss, zwany ambasadorem Izraela w Polsce i Polski w Izraelu (a nawet i całym Świecie), którzy mówią otwarcie o naszej najnowszej historii. Urodzony w Borysławiu (obecnie miejscowość ta znajduje się na Ukrainie), podczas trwania wojny ukrywał się w piwnicy, wraz z kuzynem i rodzicami. Następnie emigrował do nowo powstającego państwa Izrael, aby uczyć się życia w nowej rzeczywistości. Poznaje język hebrajski, uczy się jeździć na ursusie, zdobywa wysokie stanowiska, jednocześnie nie zapominając o swojej pierwszej ojczyźnie. Uzdolniony polityk, przewodniczący Knesetu (parlament Izraela) w latach 1992-1994, zostaje ambasadorem Izraela w Polsce. Po zakończonej kadencji, mimo wszystko zostaje w naszym kraju, aby wykładać na Uniwersytecie Warszawskim oraz dalej wypełniać swoją cichą misję pokojowego łączenia dwóch tak bliskich i jednocześnie odległych krajów.

W książce „Takie buty z cholewami” prowadzi rozmowę z panią Anną Jarmusiewicz. Cała lektura ma zresztą charakter luźnego dialogu, w którym wypowiedzi owej pani stanowią małe  uzupełnienia tego co dowiadujemy się od pana Weissa. A jest tego wiele…

O II Wojnie Światowej powstało już tysiące, jeśli nie miliony publikacji. Polskie, niemieckie, francuskie, na nieszczęście nawet amerykańskie się panoszą. Jedne dotyczą bohaterskiej walki, inne smutnej przegranej, raz bohaterem jest niezwykłe dziecko, innym upadła kobieta… pamiętniki, romanse, powieści erotyczne, biografie – jest w czym wybierać. Jednakże gdzie przeczytamy coś konkretnego na temat zdarzeń okresu powojennego? W szczególności dotyczącego naszego kraju? Dopóki wszyscy ludzie, którzy byli tyranami w tamtym bujnym okresie przemocy wobec rodaka i coś w dzisiejszej Polsce znaczą, nie umrą. Szybciej zapewne nie ma co na sprawiedliwy kawałek prawdy liczyć. Pozostają nam jedynie mgliste powieści, w których jest mowa o tym, jak to byli obrońcy o wolność marnują teraz kraj… nuda porównywalna do wywodów ekonomicznych.

Za to Szewach Weiss mówi nam o tym, co się działo w Izraelu, gdy opuścił Polskę. Żydzi, którym udało się przeżyć Holocaust pragnęli w końcu mieć swoją ojczyznę. Szczególnie po roku 1968 roku, kiedy to w sposób haniebny komuniści szerzyli antysemityzm. Tak więc, przedstawiciele narodu wybranego dostali kawałek ziemi, na którym zbudowali nowoczesne państwo. Nie obyło się bez walk przegranych i wygranych. Zanim wszyscy nauczyli się języka narodowego na ulicach Izraela rządził… polski. Ze względu na odcięcie Rzeczypospolitej od reszty Świata, wśród Żydów narodził się antypolonizm, sukcesywnie niwelowany po zniszczeniu komuny.  Dopiero wtedy dwa narody, które łączy ponad 800 letnia tradycja zaczęły ponowny dialog. Do jego poszerzenia od wielu lat dąży pan Weiss, wyszukując Sprawiedliwych wśród Narodów, udzielając się na forum, swoim przykładem pokazując, że nawet największa przepaść jest do nadrobienia.

Jak już mówiłam wyżej, książka jest pisana luźnym stylem pogawędki dobrych znajomych, traktującej o ważnych i interesujących tematach. Czytając ją czułam się, jak trzecia osoba dialogu, siedząca w starym wysłużonym fotelu, z jakąś wiekową filiżanką pełną cieplutkiej, gęstej czekolady. Jednocześnie dużo podróżowałam. Odbijana niczym piłeczka pingpongowa byłam raz w Polsce, raz w Izraelu. Jeździłam na ursusie, brałam udział w wojnie o niepodległość, uczyłam się i poznawałam nowe zasady, którym odtąd mam się podporządkować. Przy tym byłam dumna ze swojego pochodzenia, co raz częściej myślałam o powrocie…

Plastyka języka, choć nie jest zbyt rozbudowana dobrze pobudza wyobraźnię, wyćwiczoną podczas zgłębiania wielu lektur. Obrazy Palestyny i małej piwnicy w Borysławskim domku, wciąż kołaczą mi się z lekka w głowie. Ciekawe, nieznane dotąd fakty, potrafią burzyć krew, poszerzają horyzonty i dają pojęcie o ówczesnym świecie, czego od dawna poszukiwałam. Jednak nie to stanowi o sile tej pozycji. Cóż więc takiego sprawia, że nie ginie na dnie niepamięci,  wśród innych przeczytanych przeze mnie książek?

Uczucia. Pomiędzy kartami tej książki zawarty jest duży ładunek emocjonalny. Gdy mowa o matce, ojcu, bracie, ukochanym przyjacielu, zmarłej żonie… po prostu czujemy wielki smutek bądź radość autora.

Co najbardziej zaskakujące, książka jest napisana naprawdę prostym językiem, a mimo to przyciąga, nie nudzi i daje satysfakcję po zakończeniu lektury. Dobrą rekomendacją dla tej pozycji powinno być to, że praktycznie co drugiej stronie pozaginałam rogi (usilnie staram się z tym walczyć, ale czasami działa siła wyższa), tyle ciekawych faktów chciałam utrwalić. (Nie miałam, jak zapisać, bo czytałam głównie w autobusie).

Z racji tego, że już wchłonęłam kolejną książkę autora śmiało mogę wam powiedzieć, że recenzowana dziś pozycja jest jej świetnym prologiem. To co w „Takie buty z cholewami” jest mgliste, nie do końca wyjaśnione, czasami nawet pominięte, odnajdziemy dokładnie wyjaśnione w pozycji „Ludzie i miejsca”.

„Takie buty z cholewami” nie jest pozycją dla wszystkich. Po pierwsze, to książka dla zainteresowanych historią, jednakże nie ujętą w ścisłych ramach, bez encyklopedycznej dokładności . U pana Weissa  tego nie znajdziemy. Po drugie to lektura dla… antysemitów. Moim zdaniem powinni po nią sięgnąć, aby uświadomić sobie, jaką głupotą są uprzedzenia rasowe, ciągłe obwinianie kogoś o niezawinione winy i własne porażki. Po trzecie to pozycja dla entuzjastów biografii lub tworów biografopodobnych oraz czytelników, którzy są ciekawi tego, co w trawie piszczy.

Moja ocena: 5/7

Za książkę dziękuję wydawnictwu:

jpg

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

polacy nie gęsi

 

Reklamy

4 thoughts on “(11) „Takie buty z cholewami” Szewach Weiss

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s