(19) „Za murami poprawczaka” Ryszard F. Makowski


ZAmuramiOK£ADKA_Layout 1.qxd

Przed studentami zawsze stoi wysoki mur literatury fachowej. Roi się w niej od profesorów, doktorów, sław, mistrzów, geniuszy. Każdy, albo praktycznie każdy używa języka topornego, pełnego słów będących istnymi kłodami na akademickiej drodze życia. Po pewnym czasie mało co z tego bełkotu zostaje zapamiętane – byle do sesji i heja banana. Jednakże czasami trafi się grono znamienitych wykładowców, którzy podchodzą do studenta, jak do normalnego człowieka, który nie wszystko pojmuje z komputerową dokładnością. Zaliczam się do szczęśliwców, którzy na takiego pana trafili. Ów wykładowca dał swoim studentom listę książek, które są powiązane z pedagogiką (tak, już niedługo będę zadręczać wasze dzieci), jednakże w niczym nie przypominają podręczników. Najczęściej są to wspomnienia zwykłych ludzi, takich jak Janusz Świtaj czy Jean Louis Fournier, którym los nie szczędził przykrych doświadczeń. Zdarza się również, że swoimi przemyśleniami dzieli się z nami nauczyciel. Wychowawca z poprawczaka. Ryszard Makowski.

Ryszard F. Makowski to pedagog, wychowawca, miłośnik turystyki. W swojej karierze nie raz mierzył się z dużymi wyzwaniami. Jako nauczyciel, po raz pierwszy sprawdził się w Szkole Podstawowej w Sielcu, później przez dwa lata pracował w Ośrodku Szkolno–Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych w Bydgoszczy. Ta kręta droga zaprowadziła go do Zakładu Poprawczego i Schroniska dla Nieletnich w Laskowcu. Tam w pełni rozwinął swoje skrzydła, jako wychowawca i dyrektor, który w procesie resocjalizacji stawia głównie na… turystykę.

Już od pierwszych stron widzimy, jak wielką charyzmą i wyobraźnią wykazuje się  autor „Za murami poprawczaka”. Obserwujemy rozmowę z Aniołem Stróżem, wybranymi studentami, aby następnie podróżować po polskich górach i jeziorach w otoczeniu ludzi, na których społeczeństwo już dawno serdecznie się wypięło. Makowski opisuje sposób w jaki stara się podchodzić do wychowanka (niekoniecznie zgodny z prawem), wspomina o swoich nielicznych błędach i wielkich zwycięstwach. Przedstawia nam też bliżej paru ze swoich chłopców, jak o nich mówi. Jeden z nich nieszczęśliwie stał się pierwowzorem bohatera, jednego z filmów Kieślowskiego.

Szczerze mówiąc spodziewałam się po tej książce czegoś więcej. W posłowiu Anna Nowicka – Chachaj pisze, że we wspomnieniach Ryszarda Makowskiego odnajdziemy egzotykę i sensację, zobaczymy że w każdym czai się iskierka dobra, wystarczy dobrze go podejść, aby ją odnaleźć.  Z tym ostatnim w pełni się zgadzam. Rzeczywiście „Za murami poprawczaka” rodzi nadzieję, pełne optymizmu przeświadczenie, że z największego zbira, można zrobić człowieka przystosowanego do społeczeństwa. Ale egzotyka? Sensacja? W dobie dzisiejszych filmów, brutalności spotykanej w dokumentach, sensacyjnych powieściach, przy których serce bije z mocą tysiąca koni mechanicznych, ta pozycja nie ma polotu. Tym bardziej, że po jakimś czasie ciągłe przytaczanie historii o kolejnej wyprawie w góry zwyczajnie nudzi. Oprócz tego, natknęłam się niestety na parę błędów stylistycznych i literówki oraz pewną drętwość, wymuszenie, jakby autorowi umknęła jakaś myśl, której nie jest w stanie do końca wyrazić. Do tego przekonałam się o czymś, co wiedziałam odkąd pierwszy raz usłyszałam słowo „resocjalizacja” – nigdy nie podejmę się podobnego trudu, choćby mi kładli miliony pod nogami.

Podczas czytania „Za murami poprawczaka” trudno nie poczuć szacunku i podziwu dla dokonań autora. Brak dramatyzmu (który nie raz i nie dwa można było spokojnie budować) nadrabia humor i dystans z jakim podchodzi do własnych sukcesów. Kreatywnością i samozaparciem, nawet w trakcie kończenia pracy jako praktyk może zawstydzić niejednego „świeżego” studenta, który dopiero rozpoczyna swoją pedagogiczną karierę.  Dziś pana Makowskiego można odnaleźć w salach Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, gdzie przekazuje swoją wiedzę przyszłym wychowawcom. Sama jestem bardzo ciekawa, jak wyglądają zajęcia z tym wybitnym praktykiem, w którym wiara w trudną młodzież nie gaśnie.

„Za murami poprawczaka” to książka skierowana głównie do osób widzących siebie w roli przyszłych absolwentów resocjalizacji, pedagogiki bądź psychologii. Wolontariuszy, którzy kontaktują się z trudną młodzieżą oraz opiekunów czy rodziców, takich dzieci. Wszystkich innych może nudzić, irytować. Tych którzy czekają na krwawe opisy, walkę o dominację, akcję i emocje na miarę „Miasta i Psów” Mario Vargasa Llosy, niech odpuszczą. Dla pozostałych droga otwarta. To książka, która w prostych słowach, mówi o trudnych rzeczach.

Tytuł oryginału: Za murami poprawczaka: refleksje i wspomnieniaData wydania: 2009; Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza ŁośGrafISBN: 978-83-87572-09-9Liczba stron: 354

P S: Zainteresowanym postacią pana Ryszarda Makowskiego oraz jego działalnością zapraszam na stronę:

Ryszard Makowski – resocjalizacja

oraz inne moje pasje i zauroczenia

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

polacy nie gęsi

Reklamy

7 thoughts on “(19) „Za murami poprawczaka” Ryszard F. Makowski

  1. Resocjalizacja? Taki trudny temat. Każdy kto zajmuje się tym zawodowo, zasługuje na uznanie. A jeśli jeszcze pracuje z młodzieżą, podziwiam. Chyba trzeba być bardzo silnym psychicznie człowiekiem, żeby się z tym zmierzyć i osiągać efekty. Ciekawą książkę znalazłaś:)

    • Do tego trzeba mieć, jak najprawdziwsze powołanie i samozaparcie, tym bardziej że płaca nie jest adekwatna w stosunku do obowiązków. Pan Makowski mówi przy tym, że prócz wykształcenia i twardego charakteru (w takich granicach, aby wychowankowie na wstępie nie zniszczyli wychowanka) trzeba mieć pasję, która zarazi się resocjalizowaną młodzież. Bez niej się nie pociągnie – w jego przypadku była to turystyka, w innym o którym wspominał muzyka, sztuka… to jest prawdziwy klucz do sukcesu:) Jest to zawód tym bardziej trudny, że łatwo wpaść w rutynę i zniechęcenie – przecież opinia, że po poprawczaku młodzi stają się gorsi, niż przed nim nie wzięła się z powietrza, a wszystko przez to, że system nie prosperuje jeszcze, tak jak powinien. Makowski zauważa jedną, bardzo ważną i piękna rzecz – resocjalizacja nie polega na ty, aby zrobić trudnej młodzieży „pranie mózgu”, wmuszać w nią pewne normy, ale aby zaszczepić w niej potrzebę samo-resocjalizacji – wtedy uważał, iż osiąga sukces. Książka warta uwagi, aczkolwiek tak jak mówiłam szczególnie dla tych, którzy są tematem zainteresowani zawodowo 🙂

  2. Rzeczywiście, tą książkę adresowałem głównie do studentów resocjalizacji oraz osób bezpośrednio zajmujących się resocjalizacją, dlatego sensacja z pewnością nie była tu priorytetem i nie dla wszystkich ta książka może być równie pożyteczna, czy ciekawa. Nie mniej jednak, bardzo się cieszę, że moje refleksje i wspomnienia wciąż spotykają się z życzliwym zainteresowaniem tak wielu osób, także tych nie związanych z praktyczną resocjalizacją. Oczywiście, każdą rzetelną opinię na jej temat, przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością, bo zarówno pozytywne, jak i negatywne komentarze na jej temat, są dla mnie bardzo ważnym i wielce pouczającym odzewem. Jeśli rzeczywiście interesują Panią moje zajęcia ze studentami na APSie, to serdecznie na nie zapraszam (tzw. „wolni słuchacze”, trafiają mi się dosyć często), a także proponuję zajrzeć na Forum mojej stronki: http://www.rysmak.jasky.pl
    Z serdecznym pozdrowieniem – Ryszard Makowski.

    • Panie Ryszardzie przyznam, że Pana komentarz bardzo mnie zaskoczył i uszczęśliwił jednocześnie. Mówiąc całkowicie szczerze uważam że, to co Pan uczynił dla młodzieży wzbudza mój wielki szacunek, tym bardziej, że wiem jak trudno jest przemówić do „młodych gniewnych”. Szczególnie, gdy nawiązywany jest pierwszy kontakt. Podziwiam Pana cierpliwość – wydaje mi się, że to jedna z najważniejszych (przy przedstawionych przez Pana) zalet, które sprawiają, iż można odnieść sukces w tak zawiłej i pełnej zakrętów specjalizacji. Książka „Za murami poprawczaka” od dawna przykuwała moją uwagę, tym bardziej, że tak trudno było ją odnaleźć – chyba trafił mi się ostatni z egzemplarzy starego wydania 🙂 Sama resocjalizacją interesuję się czysto teoretycznie, aby dane i techniki porównać do tego co obserwuję wśród znanej mi młodzieży, która nie jedno ma na koncie. Na wykładach na pewno zawitam, nie tylko z ciekawości. Stronkę już odwiedzam – pozwoliłam sobie też udostępnić ją w poście 🙂

    • Ja od niego trochę odpoczywam, choć nie zaprzeczam że wielkim pisarzem jest 🙂 Moim zdaniem „Pochwala macochy” powinna mu się przytrafić tylko i wyłącznie, jako opowiadanie do szuflady, jednakże już „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” zdobyły moje serce po wsze czasy 🙂

  3. Thanks for subscribing to my blog! Here you will find more than 3500 pictures from Norway and Norwegian nature. Most of thjem in ‚full screen’. And more pictures will be postede regularly.
    Please enjoy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s