(27) „Kroniki ciemności. Łowca demonów” Agnieszka Michalska


kroniki-ciemności

Gdy okładka pięknem swym urzeka,

gdy treść to młody strumyk, nie zaś spracowana rzeka,

gdy autorka raczy nas kulawym wierszykiem…

wtedy właśnie mamy do czynienia z fanfickiem.

Czepiacjusz ze Wsi

Tym optymistycznym akcentem postanowiłam wprowadzić Was w świat znany nam sprzed lat. Czary – mary, hokus – pokus, demony, androny, miłości, swawole i inne niedole, którymi swojego czasu raczyła nas telewizja emitując serial „Czarodziejki”, oczarowały młodą dziewuszkę z Czapina i nakazały jej pisać.

Agnieszka Michalska, która to właśnie znalazła się pod wpływem Prue, Piper, Phoebe i reszty składu w wieku trzynastu lat napisała fanfick i rzuciła go do konta, co by poleżał sobie przez czasu kapkę. (Dla niewtajemniczonych: fanfick jest to treść stworzona na podstawie istniejącego już tworu. Wśród młodzieży prym wiodą opowiadania pisane z wykorzystaniem bohaterów z „Harry’ego Pottera”, „Władcy Pierścieni”, różnorakiego anime, seriali… w sumie wszystkiego co młode duszyczki porywa do działania). Teraz, gdy siedemnasta wiosna już puka do drzwi, wyjęła stare, zakurzone notatki i przystąpiła do ich redagowania. Tu wycięła, tam dodała, popracowała nad klątwą, jedną drugą i jest. Tak powstały „Kroniki ciemności” cykl, który ma ponoć mieć jeszcze dwa tomy. Patrząc na pierwszy… tomik – nikt mi nie wmówi że takie gabarytki można nazwać tomiszczem – raczej, oby, no.. nie. Dlaczego to moje serce drży na samą myśl o kontynuacji losów Katy i jej przyjaciół?

Główna bohaterka właśnie kończy piętnaście lat. Przed tym wydarzeniem żyła sobie spokojnie, sielsko i anielsko niczym typowa dziewczynka z domu, z którego bucha miłość, troska i zrozumienie. Nagle bach, nagle trach, zły wilk w postaci demonów niszczy jej świat miodem i mlekiem płynący i daje popalić. Okazuje się, że Katy wcale nie jest taka normalna… to czarownica! Na dodatek jej ciotki (rzeczone główne bohaterki serialu) też nimi są! Dwaj najlepsi kumple dziewczyny… też! Wysyp, jak ich mało w historii fantastycznych tworów. Co za tym idzie, cała trójka o swoim prawdziwym pochodzeniu oraz mocach dowiaduje się, gdy magiczna ochronna bariera pęka (w dniu urodzin Katy) i trzeba wiać gdzie pieprz rośnie. Na szczęście jest staruszek (nawiedzany przez niecnych młodych magów, gdy żyli jeszcze w przeświadczeniu, że to zwykły mug… człowiek) służący pomocą – głównie noclegiem. Niby profesor szkolący najlepszych czarodziejów, a tu proszę… nic z jego talentów nie ukradniemy, nawet kawałeczek. Od tej chwili (po przespanej nocy) na dziewczynę i jej znajomych czeka szereg niesamowitych przygód, często logicznie nie możliwych, poniekąd spójnych, a jednak…

Jednak Agnieszka Michalska to nie Amelia Atwater-Rhodes, która swoimi trzema książkami („W gąszczach mroku”, „Kształt demona”, „Nocny drapieżca”) zawojowała swojego czasu moją wyobraźnię. Na długo. I pomyśleć, że pierwszą z nich napisała w wieku czternastu lat! Fakt, teraz temat który podejmuje jest już dość oklepany, opisy troszku przy krótkie i wcale nie jest bestsellerem, jak wmawia okładka, ale coś się dzieje. Można by wysnuć teorię, że jeżeli tej młodej się udało, to czemu z inną miałoby być inaczej?

No własnie – dlaczego? A no dlatego, że  amerykańska pisarka nie napisała fanficku, tylko spójną, pociągającą i wciągającą historię… do tej pory mam ciary, gdy myślę o Risice czy Aubreyu. Natomiast autorka „Kroniki ciemności. Łowca demonów” powołała do życia własnie taki twór, jak ich wiele na portalach literackich (jak dotąd najlepsze odnalazłam na Mirrielu – szczególnie polecam fanom HP).

Przedmowa w której młoda pisarka zaprzecza, aby tworzona przez nią powieść była fanfickowym eksperymentem, mnie nie przekonuje, tym bardziej, że oprócz „Czarodziejek” widzę pełno analogi do innych fantastycznych dzieł literatury młodzieżowej i nie tylko. Choćby Harry Potter. Też sierota, też w określonym wieku dowiaduje się o swojej przeszłości i mocach, też ma dwoje przyjaciół, też ma dziwne sny i też zostaje wywiedziony w pole przez silniejszego… tyle że lepiej, mocniej i bardziej dla czytelnika przejmująco.

Dialogi nie są najgorsze, choć opisy należałoby podciągnąć. Bohaterowie płascy jak deska, z botoksową mimiką, akcja taka se, troszkę dopracowania i nie ma lipy. Najbardziej zabolał mnie obraz demonów – że głupie, brzydkie i śmierdzące jak urgale… a przecież, skoro już ostro bazujemy na „Czarodziejkach” warto wspomnieć Cole’a – ciacho jak się patrzy. Inteligentny, zalotny, przebiegły, ach! Magia w ludzkim ciele, boski, że aż diabelski! Łowca zdecydowanie bez polotu. Taki mdły jakiś, jakby na siłę wkradł się do książki i ukrywał za każdym zdaniem, mając nadzieję, że nie dotyczy jego osoby. Ogólnie i drobiazgowo rzecz biorąc trudno wybrać ulubionego bądź znienawidzonego bohatera. Autorka za mało miejsca poświeciła ukazaniu nam swoich postaci – proponuję zerknąć do „Nad Niemnem” Orzeszkowej. Z fantastyką nie ma nic wspólnego (poza tym, że jest fantastyczną książką), ale uczy tego i owego o odkrywaniu bohatera. O opisywaniu świata przedstawionego też, choć tutaj proponowałabym czerpać z umiarem.

Czas i miejsce akcji również nie są do końca dopracowane. Na początek ciche miasteczko, nowoczesne, choć daje się w nim odczuć piętno historii. Nagle bohaterzy na piechotę wchodzą do lasu, jakiego nie powstydziłaby się Amazonia. W dodatku bohaterzy przemieszczają się po nim, jakby to był mini park, skwerek zaledwie, a nie rojąca się od wrogów, pełna niebezpieczeństwa pułapka. 

Pomimo ciągłego biczowania rzeczonej książeczki muszę przyznać, że ma w sobie ociupinkę tego czegoś, co przy odpowiednim dopracowaniu młoda autorka, może przekształcić w dobrą lekturę relaksującą zabiegane umysły młodzieży. Jednakże, aby tak się stało potrzeba czasu, którego sama nie dała swojej bohaterce i gabarytów mogących pomieścić treść powieści, a nie jej zarys. Sama radziłabym znów odłożyć „Kroniki…” na rzadko używaną półkę, tak aby dojrzały i przerodziły się w coś oryginalnego. Póki co napisana przez Agnieszkę Michalak powieść nie przedstawia sobą nic niezwykłego. Wygląda, jak zryw nastolatki, która pod wpływem ulubionego bohatera, pisze coś co stwarza pozory odrębności i wyjątkowości. Droga autorko usuń proszę bohaterki serialu, pomagluj trochę, poczaruj, wytęż bardziej wyobraźnię, pobaw się w psychologa, pogadaj ze swoimi bohaterami, a z chęcią wrócę do Twojej twórczości. Na ciche brawo póki co zasługuje wydawca. Okładka miła dla oka, czcionka i papier tak przyjemne w odbiorze, że spokojnie mogłam czytać przez trzy godziny podróży (a wiecie, jakie w PKSach jest oświetlenie), nie czując potem piasku pod powiekami.

Kto lubi fanfiction, pamięta jeszcze o „Czarodziejkach”, kogo bawią dziwne zachowania nastolatków i nieodpowiedzialne ruchy dorosłych go ahead. Książkę przeczytacie szybko (z pięć godzin max, przy dobrych wiatrach krócej), może nawet przyjemnie…

Tytuł oryginału: Kroniki ciemności. Łowca demonów. (tom 1)Data wydania: 2013Wydawnictwo: Warszawska Firma WydawniczaISBN: 978-83-7805-079-9Liczba stron: 198

Za książkę dziękuję:

1391863_199541960230453_1462757444_a

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

qy75v8

polacy nie gęsi

Reklamy

4 thoughts on “(27) „Kroniki ciemności. Łowca demonów” Agnieszka Michalska

  1. Niby fajnie, że taka młoda autorka miała szansę zabłysnąć w książkowym świecie, ale dokładnie tego o czym piszesz obawiałam się słysząc o tej powieści. Jakoś tak sama opcja tworzenia fanficku, udając że jest to coś ponad fanfick zupełnie mnie nie przekonuje :/ A do tego młodzieżówka… Zdecydowanie „nie” z mojej strony.

    Pozdrawiam 🙂
    Olga
    WielkiBuk.com

    • Fajnie, fajnie, ale przed młodymi właśnie stoi największe wyzwanie – wiele oczu odwraca się w ich stronę, kiedy starają się wyjść na przeciw ze swoją twórczością, dlatego wszystko powinno być dopięte na ostatni guzik. Gdy tak nie jest, opinia wystawiona jednej osobie spada na ogół – niestety 🙂 Agnieszka Michalska nie ma złego stylu, ale musi nad nim ostro popracować, gdyż niestety tą powieścią szerszej publiczności nie podbije. Jednakże jest nadzieja na lepsza kontynuację 🙂

      • W wieku piętnastu (lub innych nastu) lat cudów literackich się nie stworzy (nie ma tu zadatków na Rimbaud na przykład), tym bardziej jeśli jedynym miejscem, gdzie kształtuje się warsztat są lekcje języka polskiego, a inspiracją średniej klasy literatura young adult fiction 😉 Twórczość Agnieszki Michalskiej jest totalnie nie dla mnie, próbować nie będę, ale pozostaje tylko wierzyć, że z czasem technika jej się polepszy, styl wyrówna i kolejna część będzie lepsza 😀

      • Jakby to powiedzieli najstarsi z najmądrzejszych: Amen 🙂
        Niech się dziewczyna rozwija, ale w spokoju, bez gonitwy z czasem…. z takiego działania nigdy nic dobrego nie wynika 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s