Dziennik (fikcyjny) (2)


24.01.2014

Zima – niebezpieczeństwo na własną odpowiedzialność + po co w nocy jest aktywna sygnalizacja?

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Tramwaj sunie powoli po śliskich szynach. Mróz szczypie w palce u nóg, bo po co zakładać ciepłe buty, jak można adidasy. Ręce opadają na samą myśl o wyjściu z ciepłego środka transportu. Mój przystanek. Myślami jestem przy gorącej kawie – bardzo mądrze ją pić po północy. Na ulicy licho co samochodów, mimo to sygnalizacja nadal działa. Czerwone światełko, rażąco informuje „Przechodniu stój!”. Jakaś blond lala w czarnym płaszczyku, ala wisi mi i powiewa, co mówi ostrzeżenie, przełazi przez ulicę, w szpilach większych ode mnie – się ma, się nosi. Ślisko strasznie i piekielnie, więc siłą rzeczy spiesząca się kobietka leży pupą na środku ulicy. Próbuje się podnieść – w takich bucikach, życzę powodzenia. Już mam do niej podejść i pomóc, gdy nagle podjeżdża rozpędzony samochód, bo przecież ma zielone. Wolno mu. Uderza w lalę. Ot, dlaczego warto słuchać mądrej sygnalizacji…

 Zimowe zabawy dla małych i dużych

Pęd życia, w szczególności miejskiego, nie pozwala rodzicom na dostarczeniu zbyt dużej ilości rozrywek, dla swych pociech. Pech. Dlatego też, jakiś chłopaczek postanowił dzielnie walczyć z nudą szybkiego spaceru. Mama przoduje, telefon komórkowy przyrósł jej do ręki i ucha, toteż radośnie i głęboko w czterech literach ma swe dziecię. Na szczęście jest śnieg. Młody wie co robić. Konstruuje cichaczem dwie wielkie kule. Śnieżki idealne, oceniam wzrokiem wytrawnego znawcy. Pierwsza trafia w potężną czapę rodzicielki, druga w pokaźny zad. Zero reakcji – może jest zrobiona z super stali? Troszkę wrednie i po cichu kibicuję chłopcu. Do czasu. Trzecia kula, którą szybko i sprawnie przygotował, zamiast trafić w matkę, ląduje idealnie na mojej twarzy… Młody ginie niewyjaśnioną, śmiercią tragiczną.

Śledzie o północy, włamywacz i pistolet

Wracam zmęczona i głodna. W lodówce leżą tylko śledzie. W chlebaku, czerstwawe resztki pieczywa. Rzucam się na to wykwintne danie, jak chłop po całym dniu w polu. Jak teraz usnąć z kapciem w buzi? Nie ma rady. Pasta wymięka, herbata potęguje doznania, niekoniecznie pozytywne. Dla zabicia czasu i ułożenia pokarmu w żołądku odpalam Internety. Po godzinie oczy same domagają się snu. Jakże mogłabym nie spełnić ich prośby? Moje myśli lawirują pomiędzy jednym, a drugim sennym tworem. Nagle słyszę otwierające się drzwi. Nerwowo odwracam głowę w stronę malutkiego pokoju. Jakiś wielki facet stoi z pistoletem i szyderczo się do mnie uśmiecha. Próbuję krzyczeć, ale coś tamuje mój głos. Jestem przerażona. Staram się ostrzec Tomisko – śpi tuz obok i nic go nie rusza. Tajemna siła krepuje każdy mój ruch. Z gardła powoli zaczynają wydobywać się jęki.

– Co się stało Kryśku? – Pyta zaspane Tomisko, delikatnie mną potrząsając. W końcu udaje mi się wybudzić.

– Tam ktoś stał. – odpowiadam. Serce zaraz wyskoczy mi z piersi. Tomisko zapala światło. Nikogo nie ma. Drzwi od mieszkania zamknięte.

Nie jedzcie śledzi na noc, nawet na wielkim głodzie – grozi zawałem i paranoją.

Dziennik (fikcyjny) (1)

Reklamy

23 thoughts on “Dziennik (fikcyjny) (2)

      • Już Ci pisałam, że uwielbiam Twój styl pisania 🙂 Postaram się jednak być wierniejszą fanką, bo ostatnio coś kiepsko się spisywałam. Ale też i kiepski czas miałam w ogóle…

      • Jejku, mam Fankę!:) Przynajmniej jedna zacna i w pełni pozytywna wiadomość w ten piątek 🙂
        Słyszałam, a właściwie widziałam – w pełni rozumiem, sama zaliczyłam małą styczniową załamkę,a informacja z dzisiaj (oczywiście, jak to w życiu bywa dotycząca finansów) tak mnie wytrąciła z równowagi, że nawet książka nie mogła pomóc. Jakaś siła nieczysta demotywacji ciąży nad naszym krajem… ale spokojnie, widzę, że powoli wracasz do żywych blogerów 🙂 Nie jeść słodyczy przez tydzień?! Toż to wyczyn, nad wyczyny, ja osobiście bym nie podołała bez żelek, które ostatnio zastępują mi czekoladę… Może też zdobędę się na takie małe-wielkie wyzwanie? 🙂 Może w Lutym… 🙂

  1. Cieszę się, że mogłam Ci dziś poprawić humor 🙂
    Jeśli chodzi o żelki, to jest to akurat jeden z nielicznych rodzajów słodyczy, za którymi nie przepadam, za to za czekoladę dałabym się pokroić na kosteczki 🙂 Wiesz, może razem zrobiłybyśmy sobie takie mini-wyzwanie, dopingując się nawzajem 🙂 Oczywiście to tylko taki spontaniczny pomysł, do niczego Cię nie zmuszam 🙂

    • Ja własnie czekoladę zawsze pożerałam tonami, a teraz jakoś nie mogę – żucie żelek dobrze mi wpływa na koncentrację, przed sesją 🙂 Wyzwanie, to mega fantastyczny pomysł! Jestem, jak najbardziej za obiema rękami, nogami, a nawet podbródkiem 😀

      • Nie mam pojęcia, jak zostawić komentarz bezpośrednio pod Twoim, kiedy nie ma przy nim magicznego słówka „reply” :/ No coż, mam nadzieję, że to nie jest istotne 🙂

        W kalendarzu mam już zapisany dzień Wzajemnego Dopingowania 🙂 Nie ma więc odwrotu. Szykuj się mentalnie! Ja też spróbuję, chociaż tygodniowy pobyt u mojej mamy i w towarzystwie jej cudownie smakowitych wypieków nie będzie mi w tym pomagał 🙂

    • Już nie!
      Przepraszam Cię za te komentarze! Teraz siedzę i się śmieję z siebie. Tak to jest, jak chcesz udowodnić, że coś Ci nie wychodzi, a to właśnie wychodzi 🙂 A potem nie…

      • OMG 🙂 Nic się nie stało 🙂 Też już mam wszystko zapisane;) U mnie jest tym prościej, że w domu zawitam chyba dopiero na wiosnę… wredność zjazdów i pracy 🙂 Uff – już wychodzi na to, że luty pobije spokojnie styczeń na głowę, albo i dwie 😀

    • O masakra – proszę o edycję powyższego komentarza – jeszcze się nie obeznałam z nową klawiaturą i zdarza mi się nie trafiać w klawisze, czego efektem są paskudnie wyglądające wyrazy, za które muszę się wstydzić…

      • Wszystko poprawione 😀 To będą szeroko zakrojone badania – trzeba sprawdzić jak działają w oleju, jak w śmietanie, sosie pomidorowym… przed nami dużo pracy 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s