(34) „Korczakowskie narracje pedagogiczne” Barbara Smolińska-Theiss


korczakowskie narracje pedagogiczna

„Z książek szkolnych człowiek się uczy, powieść czyta się prędko, przy czytaniu książki naukowej człowiek sam dużo myśli. Troszkę przeczyta, potem różne rzeczy sobie przypomina, czasem dziwi się i zastanawia, czy naprawdę tak, czy nie.”

„Prawidła życia” Janusz Korczak

Po raz pierwszy zainteresowałam się Korczakiem podczas obchodów w 2012 roku. Wtedy to w blogosferze został zorganizowany konkurs mający na celu promowanie postaci Starego Doktóra oraz jego idei. Sięgałam do różnych źródeł, głównie Internetu, aby poczuć, co też chce nam przekazać Janusz Korczak (Henryk Goldszmit) – pisarz, lekarz, pedagog. Dowiedziałam się o „Małym Przeglądzie”, „Domu Sierot”, ostatnim marszu, wielkim trudzie i miłości do dziecka. Z racji tego, iż moją (póki, co będącą jeszcze w stanie embrionalnym), karierę zawodową mam koncentrować na dziecku, wokół jego środowiska, małych zwycięstw i przykrych porażek, niemożliwością jest, aby idee Korczaka do mnie nie dotarły. Tym bardziej, że sama, co jakiś czas nabieram ochoty na ich poszukiwanie. Tym sposobem, do moich rąk trafiły „Korczakowskie narracje pedagogiczne” dr hab. Barbary Smolińskiej-Theiss.

Autorka jest profesorem Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, kierownikiem Zakładu Pedagogiki Społecznej APS, doradcą Rzecznika Praw Dziecka RP oraz współorganizatorką Roku im. Janusza Korczaka. Nic wiec, dziwnego w tym, że postanowiła się z nami podzielić swoimi obserwacjami na temat dorobku Starego Doktóra.

Pani Smolińska-Theiss wykorzystując „Korczakowskie narracje pedagogiczne” nie tylko ukazuje, jak wielki potencjał tkwił w Korczaku, czym charakteryzowała się jego pedagogika, jak wielkie ma dzisiaj znaczenie, ale prowadząc nas po nitce do kłębka, uczy jak kochać i szanować nasze pociechy. Słowami pierwszego obrońcy praw dziecka, jak mówią o Goldszmicie znawcy, ukazuje nam wagę zabawy, sznurówki stanowiącej skarb, zwykłego przytulania, przekomarzania się, czy szczerej rozmowy.

Zagłębiając się w tę pozycję bardzo dużo podróżujemy. Głównie po odmętach terminów pedagogicznych, wielkich postaci zasłużonych dla tej nauki, z których programów czerpał Korczak. Nie brakuje Pestalozziego, Locke’a, współczesnej Doktorowi Grzegorzewskiej, Radlińskiej. Dla postronnego czytelnika, który nie interesuje się wychowaniem, te nazwiska będą znaczyć tyle, co pył na wietrze. Wystarczy, że będziecie wiedzieć, iż są to prekursorzy zmian, w których myśli się o dziecku, jak o osobie myślącej, takiej, na którą trzeba zwrócić uwagę. Dziś jest to praktyka powszechnie stosowana, (choć jeszcze daleko jej do ideału), dlatego momentami lektura, „Korczakowsich narracji pedagogicznych” może zaskakiwać. Tym bardziej, że autorka wspomina o takich postulatach Korczaka, jak prawo dziecka do śmierci, do bycia tym, kim jest. Na stronach tej pozycji ujrzymy również krytykę ówczesnej szkoły, biedę i analfabetyzm, sztukę radzenia sobie w każdej sytuacji i tłamszenie prowadzące do braku samodzielności, wybierzemy się na wieś, będziemy szukać sposobu na pozyskanie kolejnego kilograma ziemniaków, w końcu będziemy ważyć, mierzyć, obserwować i uczyć się dziecka.

Sami startowaliśmy od małego smarka, do dorosłego zjadacza chleba. Łatwo jest zapomnieć o tych wszystkich słonecznych dniach, chlebie z masłem i mlekiem, które babcia podawała prosto od krowy, zbieraniu malin na skup, żeby było na kolejnego, pysznego loda, zabawie w podchody… wszystko to przemija. W pewnym wieku patrzymy na dzieci z góry. One nie muszą zarabiać, martwić się rachunkami, mają tylko szkołę. Jednakże mają też swoje skarby, uczucia i troski. Jedne są małe, inne powalają grozą. Warto z dzieckiem rozmawiać, otwierać jego spojrzenie na świat. Nie tłamsić, dać szansę rozwoju, nie krzyczeć – rozmawiać. To właśnie poprzez „Korczakowskie narracje pedagogiczne” pokazuje nam pani Barbara Smolińska-Theiss. Zwraca się do matki, ojca, starszej siostry, ale przede wszystkim do wychowawcy, obserwatora, praktyka, któremu nie jest obca chęć poznania dziecięcej natury.

Autorka nie zarzuca nas setką niezrozumiałych, fachowych słów, które mógłby zrozumieć tylko wytrawny badacz. Fakt, nie da się ich całkowicie ominąć, ale są ograniczone do minimum. Znajdziemy też tutaj liczne cytaty z dzieł Janusza Korczaka oraz osób, które interesowały się jego badaniami.

To nie jest pozycja dla każdego. Sądzę, że wielu z was mogłaby zwyczajnie zanudzić. Ja pochłonęłam ją szybko, dlatego, że temat badań nad najmłodszymi bardzo mnie interesuje. Jeżeli jesteś mamą, tatą, nawet babcią, jeżeli lubisz przebywać z dziećmi, albo chciałbyś, tylko nie wiesz jak – przeczytaj.

Tytuł oryginału: Korczakowskie narracje pedagogiczneData wydania: 2013Wydawnictwo: Impuls; ISBN: 978-83-7850-458-0Liczba stron: 260

Za książkę dziękuję portalowi:

logo sztukater

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

polacy nie gęsi

fotkarium_zdjecie_1[1]

Reklamy

2 thoughts on “(34) „Korczakowskie narracje pedagogiczne” Barbara Smolińska-Theiss

  1. patrzę i patrzę na tę okładkę i myślę sobie „to nazwisko mi coś mówi”. i nagle olśnienie! Pani Theiss wykłada na mojej uczelni, na pierwszym roku miałam z nią wykłady!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s