(43) „Miasto nieśmiertelnych” Sonia Wiśniewska


Powstanie świata siły, które nim rządzą od wieków spędzają sen z oczu ludzkości. Na początku królowali bożkowie przyporządkowani do każdego zaskakującego i przerażającego zjawiska. Był bóg nocy, dnia, burzy, morza, kwitnących roślin, śmierci, podziemia – do wyboru, do koloru. Każdy imię pasujące do charakteru mocy. Początkowo prymitywni, wredni i nieustępliwi, stali się wymówką do nadawania tytułów, kapłańskich rytuałów i wyłudzania ofiar. Następnie pojawił się jeden, spajający wszystko Bóg. Długo rządził ludzką wyobraźnią, do czasu, gdy na świat przyszła nowa bogini – nauka. Choć nie tłumaczy wszystkiego, pozwala wiele rzeczy zrozumieć i zniszczyć strach przed gniewem Stwórcy.

Debiutująca Sonia Wiśniewska w „Mieście nieśmiertelnych” powróciła właśnie do tych pierwotnych, myślących tylko o sobie bożkach. Powołała do życia dwa kręgi – Dobrych i Złych, w każdym znajduje się dziesięciu osobników. Historię o ich losach poznajemy dzięki ojcu, który opowiada dzieciom o tym, co się działo w Mieście Nieśmiertelnych, będącym domem głównych bohaterów.

Matka Ziemia i Ojciec Niebo część bogów stworzyli z miłości, część w formie eksperymentu. Każdy, dla równowagi posiada swoje przeciwieństwo o podobnych bądź takich samych mocach, co nie pozwala im, na szybkie pozbycie się tego drugiego. Zamknięci w małym światku przeznaczonym tylko dla bóstw toczą nieustające walki, mające wyłonić przywódcę. Kto nim zostanie? O tym wie, tylko Pan Przyszłości, jednakże nie może wyjawić tajemnicy, dopóki spór sam się nie rozstrzygnie. Czy bracia dojdą do porozumienia? Co skrywają mroki przeszłości? Jak zniszczyć rosnące napięcie?

Pierwsze, co bym zmieniła w tej lekturze, to tytuł. Miejsce, w którym królują nieśmiertelni, w niczym nie przypomina miasta – już prędzej wioskę, małą posiadłość, gdyż świat przedstawiony ogranicza się do ogrodu, podziemi i budowli zamieszkanej przez dobrych bożków. Nie jest to może istotny błąd, ale może być mylący dla czytelnika.

Bohaterowie śmieszą, swoim zachowaniem przypominając grupę znudzonych przedszkolaków, bawiących się w złodziei i policjantów. Są niedopracowani i sztuczni. W dodatku jest ich za dużo, jak na takie gabaryty książki. Wydaje mi się, że przez to autorka nie pozwoliła każdemu z nich zabłysnąć, przyciągnąć uwagę na dłużej, sprawić, że jednym byśmy współczuli, drugich potępiali. Wprawdzie skupia się głównie na czterech postaciach, ale im również dużo brakuje do doskonałości. Jak na mój gust powinni być bardziej szlachetni, dostojni, twórczy i groźni. Przecież mamy uwierzyć, że panują nad Światem, są silni władcami, a nie rozpieszczonymi dzieciakami, bez krztyny rozumu. Ich boskie cechy też nie robią szału – niby miało być nowatorsko, ale przecież już to znamy, niby odkrywczo i wciągająco, a jednak jest szablonowo i papierowo, niczym w wypracowaniu gimnazjalisty.

Opisy mało plastyczne, nie pozwalają w pełni rozwinąć skrzydeł naszej wyobraźni, powodując niedosyt i delikatne skołowanie. Bardzo brakowało mi tutaj rozmachu, pobudzenia, zadbania o szczegół i pociągnięcia obrazem w taki sposób, aby wywoływał ciary na plecach i rumieńce przejęcia. Jednowątkowa akcja często stoi w miejscu, kołacze się pomiędzy niebem a podziemiem i woła o trochę przyśpieszenia i zwiększenia nieprzewidywalności, gdyż losy bohaterów, niestety łatwo przewidzieć. Przed samym zwieńczeniem dochodzi do pewnego pobudzenia naszej wyobraźni, ale na rehabilitację, jak dla mnie jest za późno.

Plusem książki są dialogi. Może nie powalają elokwencją, ale potrafią rozbawić, przyciągnąć uwagę i skupić się na lekturze.

Pomysł sam w sobie nie był zły, jednakże autorka powinna poświecić mu więcej czasu, może powołać do życia więcej wątków, pobawić się opisem, kształtowaniem bohatera? „Miasto nieśmiertelnych” potraktowałabym, jako szkielet dopiero powstającej powieści.

Strona techniczna również zawiodła podstawiając nam pod oczy literówki, o które czasami się potykałam, nabijając porządnego siniaka.

Dla starego mola książkowego książka ta nie będzie zachwycającym przeżyciem. Może znudzić i wzbudzić niesmak, ewentualnie odejść w odmęty niepamięci. Wydaje mi się, iż jest to doskonała lektura dla jedenasto, dwunastolatków, którzy zaczynają przygodę z książką i chcą czegoś cieniutkiego na zachętę. Niestety sama lubię morze dobrobytu i literackiego rozpasania, dlatego „Miastu nieśmiertelnych” musze powiedzieć stanowcze: Do kąta, przemyśl swoje zachowanie i nie wracaj dopóki się nie poprawisz.

Tytuł oryginału: Miasto nieśmiertelnych; Wydawnictwo: WFW; Data wydania: 2012; ISBN: 9788378052173; Liczba stron: 192

Za książkę dziękuję:

1391863_199541960230453_1462757444_a

 

Reklamy

10 thoughts on “(43) „Miasto nieśmiertelnych” Sonia Wiśniewska

  1. Witam
    A ja się nie mogę zgodzić z tą recenzją, książka jest ciekawa i bogata zarówno dzięki mnogości bohaterów, zróżnicowaniu lokacji oraz nie liniowej fabule jak w większości obecnych na rynku książek. Jest czymś nowym , świeżym i wciągającym , czymś co nie oklepuje tych samych powtarzających się schematów jak np. dążenie do miłości, miękkie wampirki, czy kobiety we współczesnym świecie i temu jakie to życie jest upierdliwe.
    Wydaje mi się że recenzja została napisana przez osobę ,która wyżej ceni swoje wydumane IQ od realiów, i chce uchodzić za osobę ,która czyta wyłącznie wysmakowane książki w celu zawyżenia swojego IQ.

    W dodatku z tego co widzę to strony recenzentów polecają siebie na wzajem więc widzę że pisanie sobie pochlebnych komentów i wysokie ocenianie siebie na wzajem jest w modzie u profesjonalistów….

    • Jak widać ile czytelników, tyle wrażeń o lekturze 🙂 Co do oryginalności nie zgodzę się – czytam dużo ksiażek fantastycznych, relaksujących, nie wiem skąd przekonanie o wydumanym IQ, to po prostu subiektywna ocena, osoby która lubi czytać dobre książki, niekoniecznie wysmakowane. O powielaniu schematów, o których mówisz (jak widze chodzi Ci o paranormal romance) nie ma również mowy w „Bohatyrze”, ksiażki w której też mamy do czynienia z przewrotnoscią bogów, zawirowanaich, twardych charakterach. Tam własnie występują bohaterzy, którzy pobudzają wyobraźnię. Tutaj za bardzo przypominają małe dzieci, które walczą o zabawkę. Jak pisałam w recenzji, dla mnie mnogość bohaterów nie była zbyt dobrym zabiegiem, dlatego że nie są oni dopracowani. Jak na mój gust wszystko jest zbyt krótkie, stanowi zarys historii, którą możnaby pożądnie rozbudować i uczynić naprawdę dobrą pozycją.
      Dlatego też uznałam, iż młodszemu czytelnikowi może sprawić radość, gdyż własnie dzieciom wchodzącym w okres dorastania, podaje się lektury, które nie rozpraszają wielowątkowością. Dla mnie póki co, to wstęp do książki godnej polecenia.
      Przepraszam, jeżeli kogoś uraziłam, ale zdania swojego nie zmienię.

  2. Nie czytałam, jednak mam w zamiarze. Mimo Twojej całkiem niskiej opinii. Słyszałam o tej książce także dużo dobrych rzeczy, dlatego właśnie i tak mam na nią chrapkę! 😉

    shelf-of-books.blogspot.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s