(46) „Rzeka dzieciństwa” Bogdan Loebl


rzeka

 

Książki pisane z perspektywy dziecka, wspomnień z dzieciństwa to dla mnie szczególnie interesujący temat. Rzadko zdarza się, aby autor rzeczywiście kreował świat, w taki sposób, abyśmy patrzyli na niego oczami małego człowieka.

Na tego typu działanie pokusił się Bogdan Loebl powołując do życia „Rzekę dzieciństwa”, jedną z czterech książek cyklu opisującego terror II Wojny Światowej. Autor znany głównie za sprawą tekstów piosenek bluesowych, jest również prozaikiem, publicystą oraz poetą.

W „Rzece dzieciństwa” pisarz zaprasza nas do odwiedzenia jednej ze wsi, znajdujących się na Kresach Wschodnich. Jak wiadomo z historii, w czasach wojny Polacy nie mogli liczyć na życzliwość. Z jednej strony niszczący naród Niemcy, z drugiej rządni krwi Rosjanie, do tego czarę goryczy przelała zdrada wieloletnich przyjaciół, Ukraińców. Czy w tym całym bigosie znajdzie się miejsce dla polsko-ukraińskiego chłopca? Józio, będący naszym przewodnikiem po Jasieniu, stara się wszystko ogarnąć swoją wybujałą wyobraźnią, pełną zabobonów, tęsknoty za dzielnym ojcem i strachem przed przerażającym Danyło Smykiem. W jego myślach ożywa świat za Ogromną Górą, rzeka Łomnica niesie ze sobą bolesne treści, a czarne kozy i czaszki na czapkach hitlerowców skrywają diabła.

Gdy sięgałam po tę książkę spodziewałam się lektury podobnej do „Strachu” Stanisława Srokowskiego. Za pewne przez to, że w obydwu pozycjach wyruszamy do Kresów, głównym bohaterem jest mały chłopiec, a sama powieść opiera się na wspomnieniach autorów. Jednakże każda z nich jest tak różna, jak noc i dzień. Pan Srokowski powraca myślami do domu w Hnilczy, jest dzieckiem rejestrującym rozmowy swoich bliskich i stara się, jak najwierniej przekazać ich treść. W „Rzece dzieciństwa” zaś jesteśmy całkowicie zatraceni w wyobraźni małego chłopca, który każdą zasłyszaną iformację przekształca, ubogaca i nadaje jej nowe znaczenie.

Tym sposobem Józio nie raz ściąga na siebie kłopoty, pełne niedowierzania spojrzenia i przerażające sny. Śmierć czai się na uboczu, chłopiec odcięty od informacji o okropnościach wojny, stara się na swój sposób tłumaczyć każdą stratę. Strach dorosłych motywuje go do ukrywania swojej tożsamości, posługiwania się językiem ukraińskim, salutowania niemieckim żołnierzom. Czasami zdarza mu się naginać rzeczywistość do własnego światopoglądu. Przez to, „Rzeka dzieciństwa” jest lekturą pełną niedomówień, przeplataną obserwacjami świata dorosłych, uzupełnianą wyobrażeniami, których prawdziwość czytelnik sam powinien zbadać.

Jeżeli nie przebywacie z małymi dziećmi, bądź nie interesujecie się jak radzą sobie z ogromem wrażeń sposób, w jaki autor prowadzi nas przez treść, może być dla was zaskoczeniem. W czasach, gdy wiadomo, co to psychoanaliza, każda postać ma drugie dno, nikt nie jest do końca zły, czy do końca dobry „Rzeka dzieciństwa” to sposób na powrócenie do momentów, gdy zawsze świeciło słońce, a jedynym problemem była plama na nowym ubranku, (bo się mama ostro zirytuje). Dla Józia wszystko jest czarno-białe, tata jest niczym odległe bóstwo, Danyło Smyk przypomina przerażające potwory, jakimi wypełniał mi głowę dziadek, tajemnicze kształty zmuszają wyobraźnię do kreowania fantastycznych historii, Ogromną Górę zapewne też posiadał każdy z was.

Autor nie zapomina przy tym o zapoznaniu nas z tajemnicami przyrody, która otacza chłopca. Czujemy każdy kamień wbity w nieobutą stopę, obserwujemy mrówki, mówimy do ukochanego psa Hektora, boimy się węży ukrytych za głazami, czujemy majestat wysokiej góry, obserwujemy wrogą wioskę, jednym zdaniem świat przedstawiony wnika w nasze myśli, śniąc się po nocach.

Miłośnicy szybkiej akcji, zagadek na miarę Enigmy, nie odnajdą w tej lekturze poszukiwanych wartości. „Rzeka dzieciństwa” niesie ze sobą pozorny spokój, jaki stara się udawać mama chłopca. Momentami szarpie naszymi nerwami, wysila szare komórki i pozostawia niedosyt. Gdy doszłam do ostatniej strony byłam szczerze zawiedziona nagłym powrotem z Jasienia. Przecież teraz zaczynały się prawdziwe kłopoty! Co stanie się z Józiem? Czy naprawdę zaatakował go Wernyhora? Czy jego bliscy są narażeni na gniew nieprzyjaciela? Czy Józio nie zapomni o swojej małej ukochanej, którą momentami wspomina? Kiedy spotka tatę?

Książka na wysokim poziomie, oddająca myśli dziecka, opisująca trudne czasy. Dla osób zainteresowanych historią Kresów w II Wojnie Świtowej pozycja obowiązkowa.

Tytuł oryginału: Rzeka dzieciństwa; Wydawnictwo: Grupa M-D-M; Data wydania: 2013; ISBN: 978-83-935327-7-3; Liczba stron: 91

Za ksiażkę dziękuję Grupie M-D-M oraz portalowi:

logo sztukater

Reklamy

2 thoughts on “(46) „Rzeka dzieciństwa” Bogdan Loebl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s