(47) „Żółta sukienka” Beata Gołembiowska


978-83-7722-198-3

 

 

Kiedyś temat tabu, trzymany w zamknięciu czterech ścian, wstydliwy, bolesny, często uznawany za wymysł. Dziś szeroko komentowany w prasie, telewizji, która co jakiś czas informuje nas o wstrząsających ciosach zadanych prawdziwej niewinności. Dziecku. Molestowanie, gwałt, zniszczenie przyszłości. Chorych umysłów bawiących się naiwnością małoletnich jest, co raz więcej. Pomimo napiętnowania ze strony społeczności, nie brak wybryków natury, które wykorzystują dar, jakim jest mały człowiek. Nie ma słów, które potrafią opisać odczucia niesmaku, obrzydzenia i chęci okrutnego ukarania katów dziecięcych marzeń.

Pani Beata Gołembiowska to absolwentka biologii środowiskowej, która wyemigrowała do Kanady. Na stałe osiadła w Montrealu, tam też ukończyła studia fotograficzne, zaczęła pracować, jako malarka dekoracyjna. Przyznacie, że nie było jej po drodze do świata literatury. Mimo to podjęła się napisania książki, która potrafi przemówić do czytelnika. Jest nią oczywiście „Żółta sukienka”, debiut, obok którego warto się zatrzymać.

Ta krótka powieść, zawiera w sobie tak wiele treści, motywów i emocji, że jeszcze długo po przeczytaniu odciska w naszej świadomości, głęboki ślad.

Główną bohaterką książki jest Anna. Piękna, dojrzała kobieta, która ból przeszłości, skrywa pod grubą warstwą makijażu, specyficznym ubraniem i prowokującym zachowaniem. Poznajemy ją w czasie, gdy od lat przebywa na emigracji, sprzątając mieszkania możnych mieszkańców Montrealu. Posiadaczka małego, zagraconego mieszkania, Julii – córki wybierającej się na studia, wiernej przyjaciółki i natłoku czarnych wspomnień przelewnych na papier, od lat stara się uporać z demonami przeszłości. Również teraźniejszość niszczy ją swoją rutyną i brakiem perspektyw. Anna jest sobą zawiedziona, wszystko widzi w czarnych barwach. Apogeum przykrych doznań następuje, gdy w albumie ze zdjeciami znajduje fotografię lalki łudząco podobnej do jej ukochanej towarzyszki zabaw, Agnieszki. To zdarzenie przelewa czarę goryczy. Żółta sukienka, w którą ubrana jest zabawka pokazuje, że o przykrościach nie da się zapomnieć. Prędzej czy później, jesteśmy zmuszeni się z nimi zmierzyć. Czy kobiecie uda się pokonać przeszłość? Czy odzyska wewnętrzny spokój? Jaką rolę w tym wszystkim odegra Paul, nowy pracodawca kobiety? Ile jesteśmy w stanie wybaczyć? Czy czas naprawdę potrafi leczyć rany?

Moim skromnym zdaniem, blurb nie powinien informować o tym, co przydarzyło się Annie w przeszłości. Przez to sprawia, że mimowolnie, aczkolwiek błędnie skupiałam uwagę na tym jednym fakcie – gwałcie na sześcioletniej dziewczynce. Wprawdzie jego skutki stanowią oś powieści, jednakże nie są jedynym motywem postępowań Anny. Autorka dotyka jednych z najtrudniejszych tematów, z jakimi przychodzi się zmierzyć jednostce, w szarej codzienności. Symbolem każdego z nich jest tytułowa „Żółta sukienka”. Uszyta przez babcię na wzór kreacji, jaką nosiła Agnieszka, początkowo była źródłem czystej radości i dumy. Dziewczynka dbała o nią, jak o najcenniejszy skarb, choć już od początku jej posiadanie niosło ze sobą kłopoty.

Historia bohaterki to dobry materiał do badań, dla niejednego psychologa. Czytając książkę, zgłębiając biografię Anny doszłam do wniosku, że gwałt nie jest jej największą zmorą w teraźniejszości, choć niezaprzeczalnie zrujnował jej życie. Tym, co naprawdę ją niszczyło, była matka, która do swojej roli nadawała się, jak pięść do nosa. Mimowolnie kojarzy mi się z „Cudzoziemką” Marii Kuncewiczowej, choć jej oziębłość ma zupełnie inne podłoże. Kto musiał się zapoznać, z tą zacną lekturą szkolną, ma doskonały obraz kobiety, której bała się rodzona matka.

Ostatnim z szerzej poruszanych przez autorkę tematów jest problem emigranta, który przebrzmiewa w niejednej wielkiej powieści, wierszu czy dziele malarskim. Tęsknota za krajem. Polską jesienią, wiosną, ciągłe porównania obczyzny do ojczyzny, próba nawiązania kontaktu z rodakami, chęć porozumiewania się w rodzimym języku – wszystko to, w całym natłoku przeżyć Anny, wydaje się być błahą drobnostką, a jednak stanowi, kolejny kamień milowy, na jej drodze do szczęścia.

Choć autorka nie skupia się na dogłębnym analizowaniu każdej postaci, dając nam pobieżne obrazy, migawki wspomnień, nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie poszczególnych bohaterów. Pani Gołembiowska paroma zdaniami potrafi nakreślić kontury, które nasz mózg rozbudowuje do pełnokrwistych postaci, spotykanych, na co dzień – może poza bogatymi pisarzami. Matkę, babcię oraz ukochanego tatę Anny poznajemy poprzez jej twórczość, obraz głównej bohaterki kreślą jej zachowania oraz obserwacje Paula, Julii i najlepszej przyjaciółki Oli. Wszystko układa się w logiczną całość, która daje nam poczucie zażyłości z bohaterami, przez co ich smutki i radości stają się częścią naszych emocji.

Beata Gołembiowska dokonała dokładnej analizy ludzkich zachowań, operując krótkimi, treściwymi zdaniami. W „Żółtej sukience” odnajdziecie zwartą treść, bogatą w doznania i emocje. Nie brakuje tu również nauki o pokorze, pogodzeniu się z własnymi demonami oraz zadumy nad złożonością niespodzianek, jakie szykuje los. To niezwykłe, jak ta cieniutka książka potrafi wpłynąć na czytelnika, zostając z nim na długo, po zakończeniu lektury.

Tytuł oryginału: Żółta sukienka; Wydawnictwo: Novae Res; Data wydania: 2011; ISBN: 978-83-7722-198-3; Liczba stron: 164

Za ksiażkę dziękuję:

1391863_199541960230453_1462757444_a

Reklamy

6 thoughts on “(47) „Żółta sukienka” Beata Gołembiowska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s