(48) „Kres moich kresów” Bogdan Loebl


Kres-moich-kresow_Bogdan-Loebl,images_big,27,978-83-935327-8-0

 

Dziecięce wspomnienia z okresu II Wojny Światowej są uznawane za niezwykle cenny materiał zarówno dla psychologów, pedagogów, historyków, jak i laika zainteresowanego perspektywą, z jakiej mały człowiek patrzy na otaczającą go rzeczywistość. Znane są dwa przypadki, kiedy to trafiły do nas notatki prosto spod ręki dziecka – dzienniki Anny Frank i Dawida Rubinowicza. Jednakże w większości utworów zapoznajemy się ze wspomnieniami spisanymi po latach, jak ma to miejsce w „Dziewczynce w zielonym sweterku” Krystyny Chiger czy cyklu Bogdana Loebla, na który składają się cztery książki opisujące losy Józia (pana Loebla), chłopca polsko-ukraińskiego pochodzenia, który zamieszkuje ówczesne Kresy. Niedawno miałam przyjemność zapoznać się z należącą do serii „Rzeką dzieciństwa”, w której główny bohater próbuje zrozumieć zmiany zachodzące w jego rodzinnej wsi. „Kres moich kresów” będący ostatnią częścią cyklu zmusza nas do opuszczenia znanych ścieżek i podążania w zupełnie innym kierunku…

Józio wraz z matką musi opuścić Jasień. Sytuacja stała się zbyt niebezpieczna, aby mogli pozostać we wsi. Wyruszają do swoich bliskich. Tam czeka ich niespodzianka. Chłopiec widzi wynędzniałego włóczęgę. Podarte, brudne ciuchy, przygarbiona sylwetka, w niczym nie przypominają jego ukochanego pana leśniczego, który samym spojrzeniem niszczył wroga. Tak silne zderzenie rzeczywistości z wyobrażeniami, sprawia, iż Józio nie może uwierzyć, że to jego ojciec. W dodatku jest zmuszony do dalekiej wędrówki, pełnej niebezpieczeństw i nabożnych modłów matki, która stale lęka się o nieprzewidywalnego w zachowaniu syna.

Co czeka go na końcu wędrówki? Czy w końcu Polacy zaznają spokoju? Jak poradzą sobie z nadciągającym frontem? Czy wyobraźnia może uchronić przed niebezpieczeństwem?

Józio dojrzewa. Zaczyna dostrzegać rzeczy, które wcześniej nie miały dla niego znaczenia. Mimo to nie traci wyobraźni, której twory tak bardzo fascynują czytelnika. Zabobony wciąż kurczowo trzymają się jego myśli, momentami ich wpływ naraża go na odrzucenie i brak wiary ze strony rówieśników. Na ich tle wyraźnie widać, jak nietuzinkową postacią jest główny bohater. W „Kresie moich kresów” autor dosadniej ukazuje wrażliwość Józia, jego otwartość na otaczający świat, siłę z jaką reaguje na porażki oraz sposób, w jaki radzi sobie z bólem innych.

W ostatniej części cyklu pojawia się wiele nowych postaci. Przerażający Danyło powoli odchodzi w niepamięć na rzecz pięknej sąsiadki, koziołka o diabelskich oczach, dziadka, który budzi szacunek wśród rodziny oraz całej wioski zamieszkanej przez Niemców. Jednakże wśród nich, na prowadzenie wysuwa się ojciec Józia. Należący niegdyś do armii Józefa Piłsudzkiego, pan leśniczy dumnie prezentujący się na swym koniu, w końcu odarty z nadziei na zwycięstwo i szczęśliwe zakończenie wojny mężczyzna, walczący o przetrwanie. Patrząc na jego obraz najlepiej widać tragedię ówczesnych czasów. To w jego posturze dostrzegamy ogrom cierpienia, strachu o kolejny dzień, próby ratowania człowieczeństwa własnego oraz bliskich. Oczami Józia obserwujemy każdy ruch ojca, analizujemy go i próbujemy zrozumieć.

„Kres moich kresów” opowiada również o miłości, jaka może połączyć pozornie wrogie obozy. Oczywiście jej rozkwit w pewien sposób wpłynie na Józia, który również przeżyje swoje pierwsze zauroczenie. Swoim dziecięcym umysłem będzie próbował objąć z pozoru proste emocje, co z kolei skłania nas do refleksji, czy małe dziecko może się zakochać? Czy wojna to dobry czas na powstawanie silnego uczucia? Jakie skutki niesie ze sobą podobny zakręt losu?

W porównaniu do „Rzeki dzieciństwa”, „Kres moich kresów” jest powieścią dużo bardziej dynamiczną, pełną akcji, momentami spowalnianej przez klimatyczne obiady na łonie natury. Podczas ich spożywania słyszymy huk odległych bomb, czujemy drżenie ziemi, gdy oprawcy zbliżają się do wioski, w końcu odchodzimy od stołu, aby ukryć się przed gąsienicami czołgów. Plastyczność opisów pozwala w pełni przenieść się do 1944 roku, wczuć się w losy bohaterów, wraz z nimi szukać drogi ucieczki.

„Kres moich kresów” to książka o zwykłych ludziach w niezwykłych czasach. To obraz pokazujący, że nawet podczas trwania tyrani można żyć normalnie, wystarczy odnaleźć właściwy rytm, a wszystko to przekazane poprzez pryzmat dziecięcego myślenia. Pozycja warta polecenia, w szczególności czytelnikom zainteresowanym II Wojną Światową oraz sposobami małego człowieka na radzenie sobie w trudnych chwilach.

Tytuł oryginału: Kres moich kresów; Wydawnictwo: Grupa M-D-M; Data wydania: 2013; ISBN: 978-83-935327-8-0; Liczba stron: 216

Za ksiażkę dziękuję Grupie M-D-M oraz portalowi:

logo sztukater

Reklamy

2 thoughts on “(48) „Kres moich kresów” Bogdan Loebl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s