(53) „Lista oprawców” Tadeusz Płużański


lista-oprawcow_big

 

 

 

W ubiegłym miesiącu obchodziliśmy 25 rocznicę obrad Okrągłego Stołu. Nad Polską rozlegały się ochy i achy zagranicznych gości. Wspominano walkę, rozejmy, wspólne dochodzenie do kompromisu. Mówiono o tych, którzy marzenia o wolności przeistaczali w czyny, za wszelką cenę opierając się reżimowi, aby w końcu wygrać. Gdzie zaś miejsce dla ludzi, którzy za czasów PRLu mieli się całkiem dobrze? Gdzie mowa o tych, których śmiało możemy określać mianem katów? Białe plamy w pamięci i dokumentach sprawiają, że rzadko, kiedy ktoś o nich wspomni. Ba! Do dziś niektórzy z nich cieszą się szacunkiem społeczności.

Dlatego tak istotne jest, aby z myślą o celebracji tak wielu ważnych chwil w historii ( a w tym roku mamy zatrzęsienie okrągłych rocznic), odstawić delikatnie na bok huczne przyloty, medialną nagonkę i ciemną breję politycznych i biznesowych układzików, a postawić na pamięć i wiedzę. W końcu, chociaż tyle możemy zrobić dla osób, które walczyły o Polskę.

Jednakże pamięć o ofiarach nie wystarczy. Aby sprawiedliwości stało się zadość zgłębmy również biografie dręczycieli, często wychowanych na tym samym podwórku, co bohaterzy.

II Wojna Światowa z całym bagażem bólu, miała swoją Norymbergę, komunizm w Polsce ma „Listę oprawców” Tadeusza Płużańskiego, syna jednego z więźniów władz komunistycznych.

Książka ta jest zbiorem 118 krótkich, aczkolwiek wyczerpujących temat opisów działań byłych ubeków. Większość z nich jest opatrzona zdjęciami czy to z przeszłości, czy też teraźniejszych, dzięki czemu mamy poczucie podglądania potężnej teczki ważnych akt. Oglądając je mimowolnie przeglądamy meandry naszej pamięci zastanawiając się czy może kojarzymy którąś z twarzy, może nazwisko brzmi znajomo, a może lepiej o tym nie myśleć? Gdy pojawiają się fotografie z dzisiejszych czasów trudno wyobrazić sobie, że jeden z tych uśmiechniętych dziadziusiów jest katem gen Fieldorfa, mjr Szendzielarza czy rotmistrza Pileckiego. Co od razu naprowadza nas na tytuł ściśle powiązany z „Listą oprawców”, czyli „Oddziały wyklętych” Szymona Nowaka, gdzie możemy dowiedzieć się więcej o ofiarach służbistów ZSRR.

Oprócz zapoznania się z bujną przeszłością katów, wchodzimy w tajniki ich pracy, wymyślne tortury (ponoć Gestapo to przy nich przedszkole), strukturę działania więzień oraz dzisiejszego wymiaru sprawiedliwości. Na uwagę w szczególności zasługuje więzienie przy ulicy Rakowieckiej oraz sławetny X pawilon. O tym, co kaci robili w tym miejscu z więźniami dowiadujemy się min ze wspomnień o funkcjonariuszu UB Tadeuszu Szymańskim:

 Więźniowie dokładnie go zapamiętali. Hannę Radzyńską w 1948 roku oblewał lodowatą wodą i deptał po nogach. Stanisława Mazurkiewicza zmuszał do leżenia na betonie, zbierania kawałków rozsypanej słomy z siennika i do oglądania, jak depcze fotografie jego najbliższych. Marianowi Gołębskiemu kazał stać z podniesionymi do góry rękami, zimą wrzucał go do celi bez okna. Stanisława Rybkę bił po całym ciele i znieważał. Tadeusz Welkier był kopany w podbrzusze i bity w tył głowy. Innych zmuszał do wielogodzinnego klęczenia na grochu, kłuł szpilką, uderzał głową o ścianę. (1)

To tylko przedsionek piekła, jakie ubecy serwowali swoim więźniom. Wyrywanie paznokci, siedzenie na odwróconym stołku, przytrzaskiwanie genitaliów szafkami, spanie w fekaliach, ścieżki zdrowia, wszelkie sposoby na upodlenie człowieka były im doskonale znane.

Dla dzisiejszego obywatela, wstrząsającym może się wydawać system prawny oraz osoby powołane do dbania o ład i porządek w kraju. Aby zostać prawnikiem czy prokuratorem wystarczyło (albo i nie) skończyć szkołę podstawową i mieć doskonały zmysł do „odkrywania” wrogów systemu. Często ludzie miejący być elitą państwa ledwo potrafili czytać o pisaniu niewspominając. Im więcej zabitych bądź uwięzionych na koncie pracownika, tym lepiej. Nieważne czy winny, zły, ważne, że wpadł w oko sługusów reżimu. Proces to wisienka na torcie bezprawia, ale o tym dowiecie się z książki.

Czy oprawców spotkała zasłużona kara? Czy stanęli przed sądem za swoje przewinienia? W jaki sposób mogą odeprzeć wiele relacji naocznych świadków oraz potwierdzonych akt?

Sprawdźcie w „Liście oprawców” pozycji, która otwiera oczy, poszerza horyzonty i budzi wiele sprzecznych emocji, w związku z dzisiejszą Polską.

Wydawnictwo: Fronda; Data wydania: 2014; ISBN: 9788364095269; Liczba stron: 456

(1) „Lista oprawców” Tadeusz Płużański, str. 390

Za ksiażkę dziękuję wydawnictwu:

fronda-logo20131

Reklamy

6 thoughts on “(53) „Lista oprawców” Tadeusz Płużański

  1. Rzeczywiście, wspomnienia czasów PRL skupione są głównie na ich bohaterach, nie na katach. Możliwe, że kiedyś zajrzę do tej pozycji, choć te opisy tortur zapowiadają się przerażająco.

    Pozdrawiam

  2. Książka wydaje się przerażająca, ale uważam, że takie rzeczy powinno się czytać. To nasza wiedza, która nas przestrzega przed kolejnym kołem w historii. W końcu to od nas wiele zależy.
    Pozdrawiam 😉

    Ps: Zapraszam do mnie: lustrzananadzieja.blogspot.com

    • Niestety, rzeczywiście historia lubi zataczać koło – oby teraz było wyjątkowo szerokie i odległe 🙂 Cóż innego od pamięci może nam w tym najlepiej pomóc? Dlatego warto sięgnąć po tę ksiażkę, w której prawda, choć często szokująca i absurdalna, daje nam niesamowite spojrzenie na przeszłosć i teraźniejszość naszego kraju.

      Dziękuję za zaproszenie, z chęcią zajrzę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s