(62) ” Książę mgły” Carlos Ruiz Zafón


352x500

Morze. Miejsce bytowania jednego z najpotężniejszych bogów starożytności, łono, z którego narodziła się piękna Afrodyta, zabójca nieostrożnych marynarzy, duchowa ojczyzna Sinobrodego, kapitana Hucka, Małej Syrenki, strażnik tajemnicy Titanica, czarodziej uwodzący szumem fal, wreszcie otchłań, gdzie spoczywa okrutna trupa cyrkowa, której echo działań głośno odbije się o losy bohaterów „Księcia mgły” Carlosa Ruiza Zafóna.

Autor znany głównie za sprawą kultowej powieści „Cień wiatru”, debiutował krótką, aczkolwiek pobudzającą wyobraźnię historią o trójce przyjaciół, stojącej na progu dorosłości. Max, jego siostra Alicja oraz reszta ich rodziny, łapią ostatnie chwile spokoju przed wojenną zawieruchą przeprowadzając się do małej, urokliwej wioski nad morzem. Już od samego początku chłopiec zauważa cos dziwnego i niepokojącego, w pozornie powolnym i nudnym trybie życia mieszkańców. Na początku jest to zegar, podejrzany kot, szafa, w której czają się upiory atakujące małą Irinę oraz ogród pełen mgły i przedziwnych rzeźb, które sprawiają wrażenie żywych, jakby obserwowały każdego człowieka, który zwróci na nie uwagę…

Aurę tajemnicy potęguje historia o poprzednich mieszkańcach domu Maxa oraz postać starego latarnika Victora Kraya, który stoi na straży pamięci o przeszłości Rolanda, młodzieńca, którego pierwsze lata życia związane są z wielką tragedią, starym wrakiem statku i Księciem mgły, śmiejącym się szyderczo poprzez szum morskiej toni.

Co ukrywa pan Kray? Dlaczego opiekuje się Rolandem? Co takiego grozi chłopcu? Czy miłość w cieniu wojny i złej magii ma szanse na przetrwanie? Jak wiele jest w stanie znieść przyjaźń? Czy bohaterowie poznają krwawą tajemnicę? Czy uda im się wygrać walkę nie tylko o życie, ale i  duszę? Kim jest Książę mgły? Czego chce od trójki przyjaciół?

Autor informuje nas, iż jest to powieść pisana głównie z myślą o nastoletnim czytelniku, jednakże po cichutku, liczy również na dojrzałego pożeracza książek. Czy swoim debiutem może usidlić duszę dorosłego wyjadacza literatury, niczym tytułowy książę?

Kiedy mówimy o Zafónie, trudno odpowiedzieć, inaczej niż „yes, yes, yes”. W „Cieniu wiatru” uwodzi nas wielowątkową akcją, bohaterami, którzy wzbudzają dreszcze emocji oraz Cmentarzem, który niejednemu czytelnikowi zawrócił w głowie. Dlatego też, gdy zobaczyłam małe gabaryty „Księcia mgły” podeszłam do niego z dużą dozą dystansu, bo cóż niezwykłego można umieścić w tak ciężkiej książeczce?

Okazuje się, że wiele grozy, plastycznych obrazów, które czarują, wciągają i śnią się po nocach, powracając, gdy najmniej się tego spodziewamy. Nie brakuje tu borykania się z chciwością, ludzką głupotą, nieodpowiedzialnością, podszeptami zbolałego serca, pogodzeniem z nieuniknionym losem, strachem… wielki melanż emocji i trudnych decyzji, oprócz dużej pożywki dla umysłu złaknionego przygody, daje również okazję do zastanowienia się nad samym sobą.

Główni bohaterowie wprowadzają nas w świat nastoletnich poszukiwań, przypominają o pytaniach, jakie stawialiśmy sobie w tym okresie, troskach i radościach, związanych z wchodzeniem w pozornie odartą z marzeń dorosłość.  Choć na główny plan wysuwa się Max i Roland, chłopcy łaknący odkryć tajemnicę skrywaną przez Kraya, moją uwagę najbardziej przyciągnęła Alicja. Była z nich wszystkich najbardziej namacalna, prawdziwie realna, ze swoimi strachami, zahamowaniami. Z pozoru zwykła dziewczyna, oddająca się lekturze, masie rozmyślań, niepozorna, a jednak ciekawa, będąca na uboczu, skrywająca w swych pięknych oczach skutki smutnego zdarzenia. Cóż to mogło być? Czy czytelnik pozna jej przeszłość?

Autor stawia przed nami wachlarz pytań, które szepczą cicho „czytelniku czytaj dalej, może poznasz odpowiedź…”. Początkowo zło czające się w wiosce jest jedynie cieniem, niewidoczną aurą czającą się w powietrzu, a jak wiadomo to, czego nie widać straszy najbardziej. Przyznam szczerze, że dopóki nie poznałam historii latarnika czułam prawdziwe ciary i gęsią skórkę. Później różnie bywało, ale nic nie zatrze pierwszego wrażenia, wspomnień własnych przygód, kiedy to różne widma krążyły nad bogatą wyobraźnią.

Zafón, jak mało kto, ze zwykłej wioski potrafi wyciągnąć wielki ładunek energii, magii, tragizmu, udowadniając, że nie ważne gdzie bohatera posadzimy, ważne, jak nim pokierujemy. Co najważniejsze umie to zrobić w taki sposób, aby na czas lektury zapomnieć o otaczającej nas rzeczywistości i uwierzyć, że „ Książę mgły” czai się w naszej szafie, być może chce nam złożyć propozycję nie do odrzucenia, zadać pytanie: Na ile jesteś zdolny się poświęcić, aby spełnić swe najskrytsze marzenie?

W debiucie pisarza brakowało mi trochę wielowątkowości, drugiego i nie tylko drugiego dna, które pokazał mi podczas zgłębiania się w „Cień wiatru”. Akcja ciut za prosta, nastoletni czytelnicy też mogliby się pogniewać za tak okrojoną treść. Szkoda, bo z „Księcia mgły” mógłby wycisnąć dużo więcej i jeszcze trochę, tym bardziej, że dalsze losy głównych bohaterów pozostają bez odpowiedzi.

Pomimo zawiedzenia niektórych z moich nadziei i tak jest to książka, potrafiąca usidlić czytelnika. Dlatego mogę ją polecić ze spokojnym sumieniem, szczególnie teraz, gdy jesienne deszcze sprzyjają do poczucia mglistego nastroju powieści. Jednakże ostrzegam, gdy „Książę mgły” zwróci na was uwagę, może być już za późno na ocalenie…

Tytuł oryginału:El príncipe de la niebla; Wydawnictwo:Muza; Data wydania:2010; ISBN:9788374958509; Liczba stron:200

Reklamy

7 thoughts on “(62) ” Książę mgły” Carlos Ruiz Zafón

  1. Jak ja uwielbiam Zafona! W całości 😀 Cały cykl „Cmentarza Zapomnianych Książek”, cykl „Trylogia Mgły” i „Marinę”, która w ogóle wymiotła ❤ "Książę mgły" to cudna opowieść i nawet jeśli nie ma tam wielowątkowości, zakrętów i cudów, to jest więcej magii niż w wielu innych powieściach zaliczanych teoretycznie do YA. 🙂

    • Ale nie można mu odmówić budowania klimatu 🙂 Z tą powtarzalnością, czesto człowiek się męczy u autorów – ja mam taki problem z Nurowską, pierwsze trzy książki zachwyciły moją czytelniczą duszę, każda kolejna była już tylko powtórzonym schematem ze zmienionymi imionami… :/

  2. To, na co zwróciłam uwagę od pierwszych zdań, to prosty język, którym posługuje się autor. Szczerze mówiąc zdziwił mnie on nieco. Zafona najbardziej łączę z „Cieniem wiatru”, gdzie i fabuła jest mocno pokomplikowana, i język jest zdecydowanie bardziej złożony. W „Cieniu wiatru” odnalazłam wiele słownych perełek, które skrupulatnie przepisałam. Zachwyciła mnie historia, opisy i właśnie te perełki. W „Księciu Mgły” niewiele z tego znalazłam. Prawdę pisze we wstępie sam autor, że jest to książka dedykowana młodszych czytelnikom.Zastanawiam się jeszcze skąd taka zmiana w pisaniu Zafona, czy prosty styl to zabieg celowy, by książka była łatwiejsza w odbiorze przez młodzież, czy po prostu były to pierwsze szlify w pisarstwie autora?

    A ja z zaproszeniem:) Nie jest może najlepsze miejsce na takie zaproszenie, ale lepiej tu niż nigdzie:) Zapraszam do współudziału w wyzwaniu Celuj w zdanie:) Hasło na czerwiec : letnia przygoda:) http://tu-sie-czyta.blogspot.com/2015/05/celuj-w-zdanie-moj-debiut-wyzwaniowy.html A nuż Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s