(63) „Otwórz oczy, zaraz świt” Mateusz Czarnecki


Otworz_oczy_zaraz_swit_okladka_przod

Indie. Słowo, które nasuwa przed oczami wyobraźni morze obrazów. Barwne suknie, przyprawy, bogactwo smaku, piękne krajobrazy, z jednej strony straszny zamęt na głównych ulicach miast, z drugiej błoga cisza i ukojenie dla skołatanych nerwów przypadkowego wędrowca. Straszna bieda szerząca się od lotniska poprzez każdą trasę zaplanowanej podróży oraz wielkie bogactwo, dla tych, którzy wcale nie śmierdzą groszem, bo przecież życie w tym kraju jest nader tanie. Okropne warunki bytowania, pałace godne najpiękniejszej księżniczki i moje ukochane (tylko nikomu się nie wygadajcie) Bollywood (tak uwielbiam tą kiczowatą muzykę i SRK). Do tego wszystkiego mogłam powrócić dzięki Bombelettcie prowadzącej bloga WIELKI BUK – komu jest jeszcze nieznany, niech szybko odwiedza, choćby dla wspaniałego cyklu „Bezsenne środy”- która zorganizowała konkurs, z główną nagrodą w postaci książki „Otwórz oczy, zaraz świt”, będącej debiutem Mateusza Czarneckiego. Bombeletto bardzo dziękuję za wyróżnienie 🙂

Autor na początek prowadzi nas po gwarnych ulicach Bombaju. Naszym przewodnikiem jest Teodor – jeden z bogatszych mieszkańców Warszawy, wielka ofiara konsumpcjonizmu, pracoholik, szef dużej korporacji, która wciąż pnie się w górę. Do Indii przywiódł go przypadek, wypalenie, jakiego doznał poprzez ciągłą pracę i pogoń za pieniądzem. Słuchając jednej z audycji radiowych postanawia zdać się na przypadek, kupić bilet i wyjechać, jak najdalej od swojego sztucznego, szufladkowego życia, które nie pozostawia w człowieku nic, oprócz pustki. Pośród ciszy i medytacji, mieszkając w małej chacie zbudowanej z pędów bambusa, Teo przypomina sobie, kim był przed marszem w dorosłość. Przed oczami staje mu roześmiany chłopak, pełen ambicji, marzeń, biorący garściami radość dnia. Dziś może go zestawić z mężczyzną obciążonym kredytami, posiadającym piękny samochód, mieszkanie, dobrze prosperująca firmę i kobietę, z którą żyje w układzie, przypominającym jedną z umów, jakie, na co dzień zawiera w pracy. Choć zapewne nie jeden człowiek zamieniłby się z nim na losy, Teo wie, że życie, jakie wiedzie przypomina piękną, aczkolwiek pustą szkatułkę.

Mężczyzna pragnie natychmiastowej zmiany. Motorem do takiej decyzji jest poznana przez przypadek Amira, wyglądająca niczym księżniczka Szeherezada, w której zakochuje się z wzajemnością. Czy ich uczucie zdoła przetrwać mur zbudowany z kilometrów dzielących Polskę i Indie? Co z różnicami kulturowymi? Czy Teo zaprzepaści dorobek całego życia, w imię uczuć? Czy pozwoli sobie na ukazanie światu własnego ja?

Autor porusza ważne problemy współczesności. Brak czasu dla rodziny, ciągła próba sprostania nadziejom pokładanym przez rodziców, lans i pokazówki, jakie to moje życie jest piękne, gdy w rzeczywistości nie ma w nim nic naprawdę wartościowego. Teo jest jednym z typowych szczurów biorących udział w wyścigu o splendor i ulotne pragnienie uwagi otoczenia. Mateusz Czarnecki starał się pokazać, że nie tędy droga. Wykorzystując motyw podróży, odnajdywania siebie poprzez tułaczkę, osamotnienie, zmierzenie się z własnym ja, wskazuje na prawdziwie ważne wartości, w których mamona nie odgrywa głównej roli.

Autor stworzył bohatera, który krok po kroku odnajduje samego siebie. Niestety robi tylko to. Początkowo miałam nadzieję, na mały wątek kryminalny. Myślałam, że Teo okaże trochę więcej charakteru i podąży za raz wytyczoną ścieżką. Jednakże, jak się okazało (w moim mniemaniu, możliwe, że ktoś ma inne odczucia), bohater przez całą powieść jest z deczka samolubny, nie widzi nic oprócz czubka swojego nosa. Nie każę mu od razu być Matką Teresą z Kalkuty, ale to ciągłe ja, mnie, ja, mnie i znowu ja nie nastrajało przychylnie ku jego postaci.

Reszta bohaterów to planety, krążące wokół wielkiej gwiazdy, jaką jest Teo. Szablonowe, traktowane po macoszemu, w szczególności Amira, z której można by naprawdę wiele wycisnąć, tym bardziej, że czytelnik zaczyna się do niej przyzwyczajać, chciałby poznać jej świat, losy… a tu szast prast i po krzyku. Aleksandra, kobieta, z którą nasz bohater był w niezdrowym układzie (ponoć dziś wiele osób tak żyje, nie wiem nie próbowałam, ale z tego, jak widzimy to oczami Teo, nie polecam), jest zbyt karykaturalna, a jej możliwości wydają mi się lekko przerysowane, zaś ich skutek pokazuje, że nasza wielka gwiazda, wcale nie jest tak wspaniała i zdolna – skoro dwa kroki zranionej kobiety potrafią zrujnować cały jego świat? Najbardziej spodobała mi się Sara. Dziewczyna, która żyła swoimi zasadami, pełna przeciwności, tajemnicza, a przy tym prosta.

Nie zapominajmy też o Indiach, będących jednym z najpiękniejszych bohaterów. Pełne głębi, kontrastów, sytuacji, w których obcokrajowiec jest zdany na łaskę losu, jednocześnie potrafiące ukoić skołatane serce i zadać śmiertelny cios, choć zapewne nie tylko w ich objęciach możemy dojść do wniosku, że kasa to nie wszystko i trzeba czasem dać upust marzeniom. Co jeśli marzeniem jest życie, jakie wiódł Teo? Zawsze warto spróbować to, co dla jednego jest klatką dla drugiego może być rajem. Wystarczy dystans, którego brakowało mi w głównym bohaterze.

Mimo wszystko jest to książka, którą dobrze się czyta, autor ma dobry styl, nad którym wystarczy trochę popracować, aby lektura, była prawdziwym rarytasem. Czy „Otwórz oczy, zaraz świt” skłania do przemyśleń? Tych, którzy pobłądzili w wielkich korytarzach korpo zapewne tak, dla mających  problem z zastanowieniem się nad sobą również. Jeżeli nie jesteście takim osobami „Otwórz oczy, zaraz świt” może olśnić was zapachem Indii, które w niepowtarzalny sposób potrafią oczarować niejednego czytelnika.

Tytuł oryginału: Otwórz oczy, zaraz świt; Wydawnictwo: Al Revers; Data wydania: 2014; ISBN: 9788364754944; Liczba stron: 214

Za książkę jeszcze raz bardzo dziękuję Bombelettcie, autorce bloga:

WIELKI BUK

Reklamy

3 thoughts on “(63) „Otwórz oczy, zaraz świt” Mateusz Czarnecki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s