Jestem biografem: David Herbert Lawrence (1)

Opóźniony o cały miesiąc! Kajam się uniżenie za swoje lenistwo (aczkolwiek poniekąd usprawiedliwione) i przystępuję do akcji – tym bardziej, że w lutym wraz z Jenah (blog Wena Jenah) obchodzimy Miesiąc Wzajemnego Dopingowania – póki co mamy tydzień bez słodyczy, o czym szerzej możecie przeczytać w jej wpisie „To i owo” nr 5 🙂  

jestembiografemJak to zwykle w bajkach bywa, królewicz na białym koniu wyłonił się nagle spośród mroku, aby oczarować piękną księżniczkę… Nie do końca jest to zdanie zgodne z prawdą. Po pierwsze opisywany dzisiaj autor na pewno nie żył po królewsku, choć kaprysami mógłby dorównać nie jednej rozpieszczonej pannie. Po drugie, nie na białym rumaku, a książce, z niebieską okładką, w której skrzętnie ukrył się w małym fragmencie. Po trzecie nie piękną księżniczkę, ale mnie – typowego wieśniaka ze świętokrzyskich stron. Jedyne co się zgadza, to oczarowanie, albowiem Lawrence jest moim Julianem Caraxem – pomijając wszystkie drastyczne wątki. Zamiast miłości od pierwszego spojrzenia, fascynacja od pierwszych słów:

„Kiedy jestem na mieście i pulsujące płomyki życia,

ludzie, przemykają obok zapominam o mej stracie,

o małej luce w wielkiej konstelacji,

o miejscu w którym była gwiazda”

D. H. Lawrence „Zanurzenie” Czytaj dalej

Reklamy

(5) „Miłośnica” Maria Nurowska

Tytuł oryginału: Miłośnica Data wydania: 2001 Wydawnictwo: W. A. B. ISBN: 978-83-7414-433-9 Liczba stron: 332

Podczas czytania tejże recenzji proponuję wam włączyć sobie ścieżkę dźwiękową pochodzącą ze „Skyfall” (link na końcu). Nie przez przypadek oczywiście. Proszę was o to, gdyż przy okazji tego wpisu porozmawiamy sobie o pierwowzorze jednej z dziewczyn Bonda (występującej w tej części ekranizacji), urokliwej i pełnej życia, zacnej rodaczce narodu polskiego Krystynie Skarbek. Muzyka niekonieczna, choć z nią zawsze raźniej i klimatycznej robi się na duszy. Czytaj dalej