(63) „Otwórz oczy, zaraz świt” Mateusz Czarnecki

Otworz_oczy_zaraz_swit_okladka_przod

Indie. Słowo, które nasuwa przed oczami wyobraźni morze obrazów. Barwne suknie, przyprawy, bogactwo smaku, piękne krajobrazy, z jednej strony straszny zamęt na głównych ulicach miast, z drugiej błoga cisza i ukojenie dla skołatanych nerwów przypadkowego wędrowca. Straszna bieda szerząca się od lotniska poprzez każdą trasę zaplanowanej podróży oraz wielkie bogactwo, dla tych, którzy wcale nie śmierdzą groszem, bo przecież życie w tym kraju jest nader tanie. Okropne warunki bytowania, pałace godne najpiękniejszej księżniczki i moje ukochane (tylko nikomu się nie wygadajcie) Bollywood (tak uwielbiam tą kiczowatą muzykę i SRK). Do tego wszystkiego mogłam powrócić dzięki Bombelettcie prowadzącej bloga WIELKI BUK – komu jest jeszcze nieznany, niech szybko odwiedza, choćby dla wspaniałego cyklu „Bezsenne środy”- która zorganizowała konkurs, z główną nagrodą w postaci książki „Otwórz oczy, zaraz świt”, będącej debiutem Mateusza Czarneckiego. Bombeletto bardzo dziękuję za wyróżnienie 🙂 Czytaj dalej

Reklamy

(61) „Lawenda” Ewa Formella

Lawenda

Życie pisze przedziwne scenariusze. Raz pozwala nam cieszyć się historiami nieugiętych herosów, raz heroin chwytających za serce, czasem zaprowadzi nas do zwykłego człowieka, aby następnie zderzyć wyobraźnię z opowiadaniami o legendzie.

Jedną z nich postanowiła wykorzystać pani Ewa Formella, powołując do życia „Lawendę”. Czytaj dalej

(54) ” Poznać prawdę” Marta Grzebuła

grzebula_poznac_prawde-cover-druk (2)

 

Prawdziwych przyjaciół poznaje sie w biedzie…

 

Marta Grzebuła pseudonim Jarzębina, to autorka min. takich tytułów jak „Dzień, który nie miał jutra”, „Epizod na dwa serca”, „Obsesja” czy „ Dotykając nieba”. W swoich książkach pisze o trudach życia, pozornie prozaicznych problemach, sile przyjaźni, miłości i przywiązania rodzącego się pomiędzy ludźmi. Oprócz podróżowania po otchłani prozy jej dusza pląta się po zakamarkach poezji, czego owocem jest ponad czterysta wierszy. Prowadzi również bloga, którego znajdziecie pod adresem: http://martagrzebula.blog.onet.pl/ . Czytaj dalej

(41) „Larista” Melissa Darwood

124737-352x500

Ostatnimi czasy rzadko sięgam po książki z ciężkiego i jakże wyczerpującego gatunku paranormal romance. Raz, ze powoli wyrastam, dwa „Zmierzch” i fala ogromnego badziewia, jaką zalał rynek skutecznie ostudziła mój zapał. Trzy – ileż można wałkować historii o wampirach, wilkołakach, wróżkach i tym podobnych transseksualnie kreowanych bożyszczach nastoletnich serc. Żal ściska cztery litery, wzrok nie może znieść brunatnej breji mysich kłaków autsajderek, niezwykle pięknych, a jednak zwyczajnych, niby normalnych a jednak działających niczym po grzybkach halucynogennych. Wszyscy znamy ten schemat. Ona stoi w koncie i dłubie w nosie, dookoła pełno lasek od Hugh Hefnera, a piękny-w-rurkach-bez-mózgu-i-przyrodzenia-niezwykły-blady-złoto-grafitowo-włosy-nieprzystępny-zimnooki-ON, zwany powszechnie paranormalnym ciachem, właśnie na naszą czarną owcę, zwraca uwagę. Czytaj dalej

(10) „Rok w Poziomce” Katarzyna Michalak

„Wymarzony domek”

rok-w-poziomce-b-iext3660040

Tytuł oryginału: Rok w poziomce
Data wydania: 2010 rok
Wydawnictwo: Wydawnictwo M.
ISBN:978-83-08-04542-8
Liczba stron:365

Panowie, ostrzegam książka przeznaczona dla babeczek. Fanów pani M upraszam o nie oburzanie się.

Katarzyna Michalak podbija serca romantycznych marzycielek. Daje im na tacy to, co roją sobie tuż przed snem. Bez opamiętania i jakichkolwiek hamulców. Przyznaję szczerze, że przy pierwszej lekturze, zauroczyła mnie na amen. Na moje lica wstępowały rumieńce, oczy świeciły się niemal, jak pod wpływem gorączki, a głowa uderzała o różne słupy, tak byłam rozkojarzona. Czytaj dalej

(8) „Zawsze Jakieś jutro” Janina Wieczerska

„Uruska kontra reszta Świata”

pobrane

Czy zdarza wam się taki magiczny przypadek, gdy jesteście pod urokiem języka, jakim władają postaci z pochłanianej książki? Czujecie lekkość, na twarzy waszej pojawia się nutka niedowierzania i małpi uśmiech (z serii tych, na widok banana). Dokoła ciemno, ponuro, na dodatek chłodno i wiatr zacina jak może, aby nam jakieś przeziębienie wstrzyknąć. Co z tego, skoro po pracy czy szkole, w ciepłym domku czy mieszkaniu czeka lektura pełna magii, choć bez cienia fantastyki w fabule, pełna młodzieńczej, tej najpierwszej i niewinnej (wredny powiedziałby naiwnej), z motylkami w brzuchu miłości, którą stu letni czytelnik może poczuć na nowo oraz (co jest dla mnie zaskoczeniem i odkryciem na miarę wynalezienia koła) wypełniona po brzegi kulturą słowa, z jaką nigdy się nie spotkałam nawet w książkach, a już na pewno nie w tych dla młodzieży. Czytaj dalej